czwartek, 18 września 2008

klepali raz konia i zdechł, ale ten co klepał.

to ten moment! właśnie ten!

przyszedł moment w którym fala smutku zalewa mój umysł zalany już wcześniej masą niepotrzebnych informacji o prostytutkach lesbijkach narkotykach i odmianie czasowników po francusku. Smutek. wydawać by się mogło ze to zwykle marudzenie i użalanie się nad sobą, a jednak jest coś więcej. w smutku zawiera się coś więcej niż przyziemne znaczenie tego właśnie słowa. tak. czuje po kościach ze gdy wstanę rano dzień rozpocznę bez zbytecznych uśmiechów, coś ściska ciśnie uciska mnie w środku, tak jakby wyjść chciało a nie mogło a może mogło a nie chciało. myśl jedna rodzi kolejną i tak tworzy się długi łańcuch niepotrzebnego smęcenia na temat gdyby. akcja równa się reakcja więc zerwać jedno ogniwo to zmienić łańcuch cały. tylko która myśl moja jest nieodpowiednia?!