Cierpkie wino zamieniam na słone łzy
mnie też boli
nie mniej
twoje epitety
uderzają mnie w twarz
podłą suką śmiesz mnie zwać
z miłości
doceniasz mnie chłostając
milczeniem
ze jest dobrze
kochasz mnie
ja Ciebie
ja Ciebie
ty mnie
okaleczamy się nawzajem
a tacy podobni
a tacy różni
w jedności
równowaga odwieczna została zachowana
ja poniżam się oddając Ci cześć
przecież z grzechu wyrosłam przed laty
z jabłoni kwiatu
grzech mój zjadasz z ręki
dławisz się i krztusisz
opluwasz
ja zasłużyłam
ja winna jestem
grzeszna
ja
nie mam pretensji
przez ból zawsze umiałam widzieć
ja
cierpieć potrafię lepiej
ciało mam z cierni i z brudnej krwi
w ślinie jad śmiertelny
ja
zatruwam bezmyślnie
nazwali mnie
kobietą
a żmiją zwać powinni.