kiedy firanka staje się chustką do łez wycierania
i bandażem od ran krwawych opatrunku
spogląda w okno z tęsknotą jak maniak
i w szybie tej szklanej szuka ratunku
jak w przeszłość patrzy, cieszy się wspomnieniem
i przyszłości szuka z marzeniem spełnionym
bo tylko wspomnienia są dla niej wytchnieniem
od teraźniejszości, dnia płaczem splamionym
i już dość ma ciągłej swej rozpaczy
bo płakać nie mają czym jej oczy zielone
radości z płakania przecież nikt nie zobaczy
a płaczem z radości nic nie jest uczczone
bo nikła to radość gdy zawiedziona
patrzy wciąż w okno i odejść nie może
bo wciąż czyta w gwiazdach smutku imiona
nie wyjdzie na dwór, bo zimno na dworze...
niedziela, 28 września 2008
piątek, 26 września 2008
nijak.
było tak jak być nie powinno. podobno, bo jak być powinno nie wiem. wiem tylko jak chciałabym żeby było.codziennie pokonuję tą samą drogę autobusem i codziennie jestem zmuszana do rożnych refleksji.nie lubię autobusów. codziennie myślę codziennie jem codziennie mowie i za każdym razem na inny temat a zarazem na ten sam.nie wiem czy jest źle bo nie wiem co znaczy źle wiec nie mogę powiedzieć ze jest dobrze z tego właśnie powodu.jest nijako. nijako żyję, nijako myślę, nijako mowie i nijako czuję.
świat jest nijaki jak nie ma powodu ani do radości ani do smutku.
świat jest nijaki jak nie ma powodu ani do radości ani do smutku.
niedziela, 21 września 2008
Każdy człowiek jest jak Księżyc....
Zagubiony człowiek stał na Krawędzi Strachu Smutku i Złości, szukał racjonalnej argumentacji swoich bezsensownych czynów. Gdy już sądził ze znalazł, los przekonywał go ze jego myśli skierowane były w złą stronę.
Na Krawędzi Strachu Smutku i Złości, stał też człowiek samotny. Otoczony wesołym tłumem śmiał się w swoim nieszczęściu wraz z wszystkimi dla których nic nie znaczył.
I był tam też człowiek cierpiący. Nieobecnym wzrokiem patrzył ciągle w jedno i to samo miejsce, próbując zatopić swój ból w myśleniu.
Stała tam jeszcze jedna osoba, wielce empatyczna, kochająca i smutna.
Tak bardzo kochała wszystko co ją otaczało ze zgubiła sens prawdziwej miłości.
Pozostały jej tylko wielkie marzenia bez ambicji na ich spełnienie.
Na Krawędzi Strachu Smutku i Złości, kończy się wszystko i zaczyna się wszytko.
Kraina ta w każdym z nas istnieje, każdego z nas gości.
Na Krawędzi Strachu Smutku i Złości, stał też człowiek samotny. Otoczony wesołym tłumem śmiał się w swoim nieszczęściu wraz z wszystkimi dla których nic nie znaczył.
I był tam też człowiek cierpiący. Nieobecnym wzrokiem patrzył ciągle w jedno i to samo miejsce, próbując zatopić swój ból w myśleniu.
Stała tam jeszcze jedna osoba, wielce empatyczna, kochająca i smutna.
Tak bardzo kochała wszystko co ją otaczało ze zgubiła sens prawdziwej miłości.
Pozostały jej tylko wielkie marzenia bez ambicji na ich spełnienie.
Na Krawędzi Strachu Smutku i Złości, kończy się wszystko i zaczyna się wszytko.
Kraina ta w każdym z nas istnieje, każdego z nas gości.
czwartek, 18 września 2008
klepali raz konia i zdechł, ale ten co klepał.
to ten moment! właśnie ten!
przyszedł moment w którym fala smutku zalewa mój umysł zalany już wcześniej masą niepotrzebnych informacji o prostytutkach lesbijkach narkotykach i odmianie czasowników po francusku. Smutek. wydawać by się mogło ze to zwykle marudzenie i użalanie się nad sobą, a jednak jest coś więcej. w smutku zawiera się coś więcej niż przyziemne znaczenie tego właśnie słowa. tak. czuje po kościach ze gdy wstanę rano dzień rozpocznę bez zbytecznych uśmiechów, coś ściska ciśnie uciska mnie w środku, tak jakby wyjść chciało a nie mogło a może mogło a nie chciało. myśl jedna rodzi kolejną i tak tworzy się długi łańcuch niepotrzebnego smęcenia na temat gdyby. akcja równa się reakcja więc zerwać jedno ogniwo to zmienić łańcuch cały. tylko która myśl moja jest nieodpowiednia?!
przyszedł moment w którym fala smutku zalewa mój umysł zalany już wcześniej masą niepotrzebnych informacji o prostytutkach lesbijkach narkotykach i odmianie czasowników po francusku. Smutek. wydawać by się mogło ze to zwykle marudzenie i użalanie się nad sobą, a jednak jest coś więcej. w smutku zawiera się coś więcej niż przyziemne znaczenie tego właśnie słowa. tak. czuje po kościach ze gdy wstanę rano dzień rozpocznę bez zbytecznych uśmiechów, coś ściska ciśnie uciska mnie w środku, tak jakby wyjść chciało a nie mogło a może mogło a nie chciało. myśl jedna rodzi kolejną i tak tworzy się długi łańcuch niepotrzebnego smęcenia na temat gdyby. akcja równa się reakcja więc zerwać jedno ogniwo to zmienić łańcuch cały. tylko która myśl moja jest nieodpowiednia?!
niedziela, 14 września 2008
z braku laku
z natłoku myśli wyszła haotyczna pustka nie do ogarnięcia dlatego tez pozostało mi wklejenie tu bardzo starego wytworu mego beztalencia.
Czemu płaczesz lalko?
A twe łzy jaśnieją porcelaną.
Porzucona leżysz w kącie
Brudna, zaniedbana.
Nie płacz
Jesteś przecież tylko lalką.
Nie masz uczuć.
Porcelana...
A twa wyblaknięta suknia?
Potargana.
Leżysz w kącie
Twarzą w ziemi
Niekochana…
piątek, 12 września 2008
vanitas vanitatum et omnia vanitas
Zebrać myśli. Trzeba w końcu zebrać myśli w jedną kupę bo
za dużo ich na raz i z kupy tworzy się zawile gówno które trudno uprzątnąć.
popatrzył raz ktoś na ludzkie twarze i stwierdził ze są beznadziejnie brzydkie, przez co zaczął zastanawiać się nad twarzą swoją, która, zważywszy że tez jest ludzka, najwidoczniej jest brzydka.
zrodziła się w głowie myśl o człowieczym istnieniu które ciągnie się i ciągnie przestać ciągnąć się nie chce. obrzydzanie do własnego gatunku włączyło tryby i zębatki lekko zardzewiałe i zrodziło (w formie czystej kontemplacji) zdanie : jakiż to wstyd być człowiekiem!
za dużo ich na raz i z kupy tworzy się zawile gówno które trudno uprzątnąć.
popatrzył raz ktoś na ludzkie twarze i stwierdził ze są beznadziejnie brzydkie, przez co zaczął zastanawiać się nad twarzą swoją, która, zważywszy że tez jest ludzka, najwidoczniej jest brzydka.
zrodziła się w głowie myśl o człowieczym istnieniu które ciągnie się i ciągnie przestać ciągnąć się nie chce. obrzydzanie do własnego gatunku włączyło tryby i zębatki lekko zardzewiałe i zrodziło (w formie czystej kontemplacji) zdanie : jakiż to wstyd być człowiekiem!
wtorek, 9 września 2008
subiektywnie
Hipokryzja
zmieszana z brutalnymi ramionami pustki.
tak daleko do świtu.
patrzę w swoje odbicie.
lustro się ze mnie śmieje
ośmiesza mnie
uderza w twarz
mocno
bezlitosna pustka
rani od środka
niszczy
najmniejsze komórki...
potem przestaje
na chwile
wtedy
okaleczam się sama
naiwną nadzieją.
***
Spójrz, moje serce bije.
dotknij.
moją skromną hipokryzją
zacieram ślady ,blizny
plamy.
wcieram je w ciebie
obdarowując cię spojrzeniem
zalotnym...
z pozoru.
drżysz.
ze strachu?
może po prostu z zimna...
zapewne.
nie ma strachu.
w tobie nie ma strachu.
niewiele.
jest w tobie tylko niewiele.
jedna myśl:
chwila.
***
Drżysz.
zamknij oczy.
powiem krótko
jednym słowem
odejdź.
możesz już je otworzyć
możesz już iść...
ale ty stoisz.
nie zabolało.
zaciśnij jeszcze raz powieki
i zrozum
odejdź.
bo wolałabym
żebyś poczuł ból.
***
nie chce cię już widzieć.
zniknij.
powoli zapominam.
kim jesteśmy
a może kim byliśmy
znikamy razem
w mgłach różnych.
w beznadziei.
miasto wiosennieje.
zielenią oczu zakochanych.
rozkwita ich pocałunkami.
a my usychamy jesienią.
***
Wiesz...
nigdy cię nie kochałam.
serce z kamienia.
z lodu.
nazywaj jak chcesz…
zmieszana z brutalnymi ramionami pustki.
tak daleko do świtu.
patrzę w swoje odbicie.
lustro się ze mnie śmieje
ośmiesza mnie
uderza w twarz
mocno
bezlitosna pustka
rani od środka
niszczy
najmniejsze komórki...
potem przestaje
na chwile
wtedy
okaleczam się sama
naiwną nadzieją.
***
Spójrz, moje serce bije.
dotknij.
moją skromną hipokryzją
zacieram ślady ,blizny
plamy.
wcieram je w ciebie
obdarowując cię spojrzeniem
zalotnym...
z pozoru.
drżysz.
ze strachu?
może po prostu z zimna...
zapewne.
nie ma strachu.
w tobie nie ma strachu.
niewiele.
jest w tobie tylko niewiele.
jedna myśl:
chwila.
***
Drżysz.
zamknij oczy.
powiem krótko
jednym słowem
odejdź.
możesz już je otworzyć
możesz już iść...
ale ty stoisz.
nie zabolało.
zaciśnij jeszcze raz powieki
i zrozum
odejdź.
bo wolałabym
żebyś poczuł ból.
***
nie chce cię już widzieć.
zniknij.
powoli zapominam.
kim jesteśmy
a może kim byliśmy
znikamy razem
w mgłach różnych.
w beznadziei.
miasto wiosennieje.
zielenią oczu zakochanych.
rozkwita ich pocałunkami.
a my usychamy jesienią.
***
Wiesz...
nigdy cię nie kochałam.
serce z kamienia.
z lodu.
nazywaj jak chcesz…
Subskrybuj:
Posty (Atom)