sobota, 17 listopada 2012

Na szczycie wieży Babel nikt nie wiedział o co chodzi

zapomniałam gdzie zostawiłam szczęście
zapomniałam gdzie zostawiłam śmianie
zapomniałam kim byłam nieco wcześniej
zapomniałam czym w ogóle jest trwanie

nie ma we mnie już krzty miłego słowa
nie ma we mnie kłamstwa co je chcecie
nie potrafię w sobie już niczego schować
nie wiem ile jeszcze będę na tym świecie

źle znoszę obłudę brak wszelkiej godności
honor co martwy wystaje z kieszeni
siedmiominutowe filmy o miłości
i resztę robactwa nazistowskiej ziemi

nienawidzę gdy mi się nie pozwala
gdy mi się zamyka usta kiedy chcę powiedzieć
że szczęścia nie kupią tylko za dolara
przecież ja bez niego nie mam prawa wiedzieć

nie mam prawa istnieć bo nie mam portfela
nikogo nie kupię niczego nie sprzedam
kraść tez nie potrafię więc nie umiem wiele
i dlatego nie mam na bochenek chleba

i co z tego pytasz biedny nieświadomy
mogę mówić walcz ale mi nie wierzysz
niewiarą walczy sławny anioł potępiony
na upragnionym szczycie boskiej Babel wieży





środa, 20 czerwca 2012

miłość

spoglądając prosto w dal niewiadomą
niczego nie brak a jednak mało
ciągnie mnie gdzieś tajemnicza siła
jakby mi serce samo się wyrało
leci hen w dal jakby oszalałe
tupocze skrzydeł tupotem zuchwałym
nie może znaleźć miejsca gdzie usiądzie
jakoby świat miejscem dlań nazbyt małym
i błądzi wyrwane serce z piersi młodej
szuka drugiego serca zgubionego
by razem mogły odnaleźć swą drogę
i nigdy więcej nie kochać innego

w dniu samotnym

samotność najbardziej doskwiera wieczorami gdy dzień się kończy i znika pod osłoną zimnej nocy.o czym myślę? sama nie wiem po prostu rozpływam się w przestrzeni. nie istnieję czasowo nie istnieję fizycznie. nie ma mnie w ogóle.

nieme krzyki

Krzyczę
krzyczę stój
odwróć się chociaż raz
a krzyk mój niknie
zamiera
w tej okrutnej przestrzeni między nami
czyżby to była tylko kpina boga?
może tylko pokusa
czy umiesz sobie przypomnieć tylko tę jedną noc
nic więcej
mój krzyk umiera
i kawałek duszy
czy jesteś z siebie dumny
pozbawiając mnie tej odrobiny
zdławiony jest mój krzyk
nie słychać nawet ciszy
ty odchodzisz
nie zważając na nic

poniedziałek, 16 stycznia 2012

***

przeciekasz mi przez palce
nikniesz
coraz bardziej przezroczysty
niczym zjawa
gdzieś uciekasz daleki
tracę czucie ciebie
i nawet jestem pewna
że ciebie nie ma
odchodzisz bez słów
jakbym to ja nigdy nie istniała