Był sobie król, był sobie paź i była też królewna
żyli wśród róż, nie znali burz, rzecz najzupełniej pewna...
jak pies zżera cię niezdecydowanie
i jak kot idziesz własną drogą...
ja jak mysz przemykam niezauważona.
po cichu, małymi krokami
uciekam w dziurę żeby się schować
w ciemność moich myśli
czasem zaśpiewam dla otuchy szeptem
nikt nie słyszy, nikogo to nie boli
nikomu nie przeszkadzam przecież.
uśmiechem swoim wywabiasz mnie z cienia
w słońce bym za tobą poszła
by spalić się w promieniach, byle tyko z tobą.
chociaż chwilę...
tonąć w oceanie mogę
tyle napłakałam przez siedemnaście lat
morza, jeziora rzeki, bagno.
Nie, proszę, nie czytaj moich wierszy
nie chce być oceniana za swoje myśli.
może umrę w swoich przekonaniach
może w twoich, bo jednością jesteśmy nierozłączną...
Króla zjadł pies, pazia zjadł kot, królewnę myszka zjadła.