Poprzedniej jesieni
zbieraliśmy kasztany
w tym samym parku
w którym kwitły róże
nieopodal ławki
co na niej leżałeś
głowę opierając o moje kolana
milczeliśmy
jednak rozmową syciło milczenie
serce co wyrwać się chciało
z mych piersi
sami wśród wierzbowych gałęzi
zawstydzonych erotyzmem chwili
suche liście i te dopiero
pomalowane złotem, czerwienią
spadały jak gwiazdy
jak złote confetti
sypiące się z nieba
tylko na cześć naszą
wspomnienia
niech żyją, niech w nas rozpalają
zimne dni, słowa, myśli
ciszę w twoim sercu
co wyrwać się chciało
w poprzednią jesień z piersi
w tym parku
w którym kwitły dla na róże
erotyzm chwili wierzbowych gałęzi...