Ne me quitte pas
Tańczącej w ciepłym deszczu wspomnień
zamyślonych oczu w smutku
nie opuszczaj mnie
nie zawsze świeci nam nieboskłon
nie zawsze sprzyja nam powietrze....
Znajdę słowo
Znajdę tylko dla Ciebie
określenie mojej miłości
nieopisanej
Ne me quitte pas
krzyczę
rozpacz śpiewa
rozpacz tańczy na ustach
Ne me quitte pas...
błagam
dam Ci wszystko
dam co zechcesz
moje serce
nie opuszczaj mnie
jestem rzeźbą z twoich łez
z piasku po którym chodzisz
serce
moje serce
jeszcze
Ne me quitte pas
śpiewam
Ne me quitte pas...
Ne me quitte pas...
piątek, 21 maja 2010
poniedziałek, 10 maja 2010
Do przyjaciela
głupcze
ja twym wrogiem
twą pokusą
nieświadomie w serce wbijam ci stos igieł
i znoszę ból twój z bólem moim
przyjacielu
nie chcę zmarnować tego co mi dałeś
boli cię
może lepiej mnie znienawidź
i zapomnij
myślami wracam
do miejsc naszych
z kruchej gliny ulepionych serc
nie obawiaj się mojej obojętności
pamiętam
ścieżki nasze się rozeszły
jednak jesteś
chcę czy nie chcę jesteś
w pamięci zatrzymać cię pragnę
przyjacielu
potrzebuję szczerych chwil
gdy wyśmiewasz mój egoizm
i pocieszyć umiesz
tak prosto
tak łatwo
nie żegnaj się ze mną
chcę zatrzymać cię w mej głowie
chcę żebyś był
moją radą i problemem
głupcze ty masz rację
jam Nemezis
bez winy i wstydu
dziecko gniewu bogów
ja twym wrogiem
twą pokusą
nieświadomie w serce wbijam ci stos igieł
i znoszę ból twój z bólem moim
przyjacielu
nie chcę zmarnować tego co mi dałeś
boli cię
może lepiej mnie znienawidź
i zapomnij
myślami wracam
do miejsc naszych
z kruchej gliny ulepionych serc
nie obawiaj się mojej obojętności
pamiętam
ścieżki nasze się rozeszły
jednak jesteś
chcę czy nie chcę jesteś
w pamięci zatrzymać cię pragnę
przyjacielu
potrzebuję szczerych chwil
gdy wyśmiewasz mój egoizm
i pocieszyć umiesz
tak prosto
tak łatwo
nie żegnaj się ze mną
chcę zatrzymać cię w mej głowie
chcę żebyś był
moją radą i problemem
głupcze ty masz rację
jam Nemezis
bez winy i wstydu
dziecko gniewu bogów
sobota, 1 maja 2010
***
choroba.
dopada mnie zimno
znieczula mnie
jakby chciało zamrozić
każdą myśl
i tą smutną i tą dobrą.
choroba piszą.
człowiek słabym jest zwierzęciem.
kruchym, uzewnętrznionym.
szarpie mną wichura i cichnie,
wycisza,
znieczula mnie,
jakby chciała powiedzieć
ciebie nie ma,
nie ma świata,
nie ma uczuć,
pustka.
cisza.
nie ma mnie.
mnie nie ma już prawie wcale,
jeszcze tylko czołgam się,
sunę po chodnikach,
powłóczę nogami które wcale nie chcą chodzić.
nie potrafią
dotrzeć tam gdzie umiały kiedyś,
miękkie są.
z waty ulepione
gną się pod ciężarem
pustki i nicości.
i pomyśleć że niebyt
waży więcej niż istnienie...
choroba.
dopada mnie obojętność,
nie cieszy,
nie smuci,
nie boli,
nie straszy.
nie czuję.
źle jest nie czuć.
niedobrze jest nie cierpieć,
jedynie przygniecionym powietrzem być...
a podobno lekkie jest,
jednak przyciska mnie,
przygniata.
choroba.
zapomniałam co jest prawdziwe.
nie widzę rzeczywistości,
a ból jest tylko złudzeniem.
albo jeszcze żyję,
albo już umarłam?
dopada mnie zimno
znieczula mnie
jakby chciało zamrozić
każdą myśl
i tą smutną i tą dobrą.
choroba piszą.
człowiek słabym jest zwierzęciem.
kruchym, uzewnętrznionym.
szarpie mną wichura i cichnie,
wycisza,
znieczula mnie,
jakby chciała powiedzieć
ciebie nie ma,
nie ma świata,
nie ma uczuć,
pustka.
cisza.
nie ma mnie.
mnie nie ma już prawie wcale,
jeszcze tylko czołgam się,
sunę po chodnikach,
powłóczę nogami które wcale nie chcą chodzić.
nie potrafią
dotrzeć tam gdzie umiały kiedyś,
miękkie są.
z waty ulepione
gną się pod ciężarem
pustki i nicości.
i pomyśleć że niebyt
waży więcej niż istnienie...
choroba.
dopada mnie obojętność,
nie cieszy,
nie smuci,
nie boli,
nie straszy.
nie czuję.
źle jest nie czuć.
niedobrze jest nie cierpieć,
jedynie przygniecionym powietrzem być...
a podobno lekkie jest,
jednak przyciska mnie,
przygniata.
choroba.
zapomniałam co jest prawdziwe.
nie widzę rzeczywistości,
a ból jest tylko złudzeniem.
albo jeszcze żyję,
albo już umarłam?
Subskrybuj:
Posty (Atom)