wtorek, 8 grudnia 2009

rozgrzeszenie

Kolejny raz piszę litanię
do serca najdroższego memu
i błagam daj mi wytchnienia łyżkę
głosom niemym daj spragnioną ciszę.

Kolejny raz piszę litanię
pokutuję wciąż za grzech pierwotny
bo skusiłam jabłkiem, językiem wężowym
i słodkim smakiem ciała do grzechu wciąż namawiam

Kolejny raz się wyspowiadać będę
szepcąc Ci do ucha bezwstydne pragnienia
muskając je lekko wilgotną wargą...
wybaczysz mi wszystko dając rozgrzeszenie.

Klęczę na kolanach i składam zimne dłonie
i nie do modlitwy a do pieszczot słodkich
jesteś taki słaby prawnuku Adama...
Spowiadać się będziesz z grzechów ciężkich wielce.

Przecież wygnano Cię z Raju bo uległeś Ewie
Sacrum byłeś profanum się stałeś.
Ja grzechu matka jestem twą pokutą
w imię ojca syna świętego ducha amen.

Źle mi

I
Źle mi
że ranię Cię słowami memi
że głupotą swoją
i myślami krzywdzę...
Źle mi.
że ustami Ci powiedzieć
nie potrafię swemi
kocham, potrzebuję...
bardzo
Teraz źle mi...
że rysować
nie potrafię słowami miłości
że rozpalić złość potrafię...

II
O wielka mądrości!
głupocie mej wybacz
wszak niezamierzona
niezmiernie Cię wielbię
i ze wstydu konam
że ująć w dwóch słowach
nie umiem kochania
że nie widać we mnie
Ciebie pożądania...
cierpię gdy Ty cierpisz
raduję się radością
i to właśnie nazywam
do Ciebie miłością,
że razem to znaczy
wyrzec się przeszłości
i w przyszłość iść za ręce
śladami wieczności.