złość z jaką piszę kolejne słowo zmusza mnie do myślenia o tym dlaczego jestem zła.
ktoś napisał: "pocisk który wystrzeliłem w czasie wielkiej wojny obiegł kulę ziemską i trafił mnie w plecy(...)" i bolą te słowa bo są tak prawdziwe jak prawdziwa jest prawda która uderza prosto w twarz. mszczą się słowa za złe słowa i mszczą się myśli za złe myślenie i mści się wszystko co mścić się może, a złość ma rodzi bunt i wyciska łzy z oczu bo to nie sprawiedliwe a sprawiedliwe jest jak najbardziej. Hammurabi by nawet przyznał ze sprawiedliwe jest to właśnie ze wraca do mnie ma niesprawiedliwość.
cisną się przekleństwa i bluzgi na usta lecz wykrzyczeć nie mogę bo tak nie wypada, bo moją jest winą wszystko co mnie teraz dotyka i boli i kłuje i tak strasznie ciężko na duszy leży że pozbyć się nie mogę winy tej mojej. grzeszny jest człowiek i rozum posiada wiec muszę obwiniać siebie, bo kogo innego obwiniać mogę za błędy mojej wyobraźni i niewiedzy ?! cóż innego mi pozostaje, niż nad marnym losem rozmyślać, analizować na przyszłość i wyciągać wnioski: " bądź dobra dla ludzi, zamień w radość troski..."