niedziela, 28 grudnia 2008

pierdolenieokieliszkachbomichybagracośwkiszkach

kiedy wpadniesz w paranoje
posiedzimy w niej we dwoje
bo samemu w paranoi
stać lub siedzieć nie przystoi
bo spójrz tylko na to życie
samotnemu TYLKO picie
a jak razem usiądziemy
paranoje zapijemy
i na ziemie pierdolniemy
to w kolejny nasz poranek
paranoje znikną same
w bólu głowy i pragnieniu
wnet ulegną zapomnieniu!

środa, 24 grudnia 2008

...

ledwo widać.
rozmazuje się wszystko jak pod kranem...

ja nie tęsknię wcale do Ciebie
ja tęsknię do miłości
ja tęsknię do kochania
Ciebie mojego,
odwrotnie.

i nie chcę Cię widzieć więcej na oczy,
nie muszę.
ja nie tęsknię wcale do Ciebie...

niedziela, 14 grudnia 2008

Straszny egoizm zawiera się w słowach "nie jestem egoistą".

poniedziałek, 10 listopada 2008

plastelina

po niedzielny bełkot telewizora nawet już nie ciekawi jak dotychczas, rzygać się chce patrząc na szczęśliwe z pozoru twarze, przepełnione pustką oczy...nie chce się wyjść na zewnątrz. nic się nie chce. no może jedynie spać. nuda i monotonia, szarość i smutek, wszystko idzie w parze. nawet nieszczęścia. tak, one lubią chodzić parami.
optymistycznie patrząc, można by rzec ze prawie wszystko jest okej, ale ja nie jestem optymistką. wszystko się pierdoli. marnuje swoje życie pijąc piąte z kolei piwo w jakiejś brudnej śmierdzącej, spelunie do której każda małolata idzie się opić bo tam sprzedają bez dowodu. w sumie sprzedawali, bo od czasu kiedy policja postraszyła szefa utratą koncesji,(co w tym przypadku jest jednoznaczne z utratą większości dochodów) sprawdzają dowód tylko jak kamera jest włączona albo jak kogoś nie lubią bądź nie znają. i cóż począć kiedy piwo się skończy, papieros dopali do napisu, i zrobi się ciemno? chciałoby się iść do domu ale zaraz przychodzi myśl ze jednak nie bo tam jeszcze gorzej, może nie bardzo źle ale gorzej. ciągłe zawracanie dupy, tu ktoś płacze bo ktoś umiera, tu ktoś się drze bo ma problemy z własnym poczuciem wartości...
nie dadzą człowiekowi spokoju, a człowiek tylko tego chce. nawet łóżko jest niewygodne. chcesz się wyspać raz w życiu ale się nie da, bo wstajesz z bólem kręgosłupa. i jak tu myśleć pozytywnie kiedy nawet przez sen coś cie boli i uwiera?
w horoskopie kiedyś wyczytałam ze mam skłonności do nałogów, depresji, załamań nerwowych i tendencje do tycia. i sprawdza się. wszystko się sprawdza.
jestem nudna, nieciekawa i nie mam charakteru. no i dobrze, lepiej nie mieć charakteru nic mieć taki który chce się zmienić...

za dużo myśli mam w głowie. przypomina to kolorową plastelinę. mieszasz czerwony z niebieskim , dodajesz żółtego, zielonego, brązowego, czarnego i wychodzi jedna masa o beznadziejnym, smutnym kolorze.
Jestem taką plasteliną, lecz złożoną z wielu ładnych barw.

piątek, 7 listopada 2008

(*)

Śmiechem małego dziecka
Życie zegna twą radość.
Mówiłeś zawsze z uśmiechem
Gdzie stolica, gdzie miasto
Ile piec razy cztery...

Każdy kiedyś odchodzi.
Smutkiem liter mogiła
Przeraża w samej myśli krótkiej.
Tak nagle...
Nie zdarzyłeś się pożegnać nawet!

Ból największy sprawia
Myśl ze to za wcześnie
I ze nic nie zrobię
Znów zawiodłam Boże.

Moja ignorancja
Mój egoizm, pycha
Teraz ściskają gardło.
Idzie się udusić, utopić.

I cóż mam zmienić?
Co poprawić?
Na czarną sukienkę zamienić kolory.
I zapomnieć?

Odjedź powoli, spokojnie.
Śpij, w ciszy się rozpłyń.
I przyjdź czasem, odwiedź...

piątek, 31 października 2008

kminienietkwiwnichjakpestkawwiśni

wnętrzności przemówiły mową bezsilności
co zamyka w środku i w sobie klucz połyka
nieme usta milczą, w głowie jest za głośno
ciągły monolog zamienił się w tasiemca .

i rośnie wciąż dłuższy, wydostać nie może
kręci się, zawija, ściska że aż boli
i pyta się siebie dlaczego w niewoli
wciąż siedzi? nie wyjdzie? przecież to pomoże.

więc wyszedł tasiemiec po swych przemyśleniach
lecz każdy kto słuchał zrobił dziwną minę,
postukał po głowie, pocieszył dziewczynę
i szybko powracał tam gdzie zgubił wątek
i to powoduje kolejny początek
nowego mętliku w głowie i zamętu.
i tylko żeby doczekać momentu
końca myślenia, końca udręki!
bo myśli-tortury, więzienie i męki
znaczą w niektórych głowach biednych ludzi
bo ten co nie myśli chociaż się nie trudzi
i nie rozmyśla nad życia istnieniem
bo najgorsza praca to zająć się myśleniem.





morału nie będzie bo to inna bajka
a w mej popielniczce wypala się fajka;)

niedziela, 19 października 2008

samowolka

Trudno swoim życiem sterować samemu gdy wierzy się w przeznaczenie,
koliduje to bowiem z przekonaniem w bezgraniczną świetność człowieka.
Wiara w "los" jest pewnego rodzaju umywaniem rąk od odpowiedzialności za swoje czyny, która potrafi przysporzyć wielu nieprzyjemności, zacząwszy na poczuciu winy a skończywszy na "fizycznym" obwinianiu się za niezależne od nas wydarzenia.
Nie twierdzę oczywiście ze branie odpowiedzialności jest niesłuszne, a poczucie winy niepotrzebne, bo przecież w pewnym stopniu kształtuje ono nasz kręgosłup moralny i przyjmowany system wartości. Lecz prawdą jest fakt, że łatwiej znieść cierpienie obwiniając kogoś lub coś, niż samego siebie. Dlatego rzekome przeznaczenie znacznie ułatwia nam życie, pozbawiając nas wątpliwości i zmniejszając pole wyboru winowajcy...


Długo można by rozważać czy lepiej wziąć los w swoje ręce,
czy tez puścić się w wir przeznaczenia.
Argumentów za i przeciw znajdziemy tyle samo.

ale pamiętajmy, ze najlepsze orgazmy zapewniamy sobie sami ;)

sobota, 11 października 2008

***

Nie bój się mnie - przyjdę pogodnie, łagodnie,
Jak matki dalekiej pieszczota...
nie bój się mnie!

Na serce położę ci dłoń i serce przycichnie,wychłodnie-
I serce przygaśnie, przepomni...
nie bój się mnie!

Gdy świat stopię ci w jedno śpiewające morze,
Dalekich fal płaczem upojne...
nie bój się mnie!

Jeśli jest Bóg nad gwiazdami, w nieb szafirowym przestworze,
To moje dłonie są boże...
nie bój się mnie!





B.Ostrowska, Z teki pośmiertnej

sobota, 4 października 2008

złość

złość z jaką piszę kolejne słowo zmusza mnie do myślenia o tym dlaczego jestem zła.
ktoś napisał: "pocisk który wystrzeliłem w czasie wielkiej wojny obiegł kulę ziemską i trafił mnie w plecy(...)" i bolą te słowa bo są tak prawdziwe jak prawdziwa jest prawda która uderza prosto w twarz. mszczą się słowa za złe słowa i mszczą się myśli za złe myślenie i mści się wszystko co mścić się może, a złość ma rodzi bunt i wyciska łzy z oczu bo to nie sprawiedliwe a sprawiedliwe jest jak najbardziej. Hammurabi by nawet przyznał ze sprawiedliwe jest to właśnie ze wraca do mnie ma niesprawiedliwość.
cisną się przekleństwa i bluzgi na usta lecz wykrzyczeć nie mogę bo tak nie wypada, bo moją jest winą wszystko co mnie teraz dotyka i boli i kłuje i tak strasznie ciężko na duszy leży że pozbyć się nie mogę winy tej mojej. grzeszny jest człowiek i rozum posiada wiec muszę obwiniać siebie, bo kogo innego obwiniać mogę za błędy mojej wyobraźni i niewiedzy ?! cóż innego mi pozostaje, niż nad marnym losem rozmyślać, analizować na przyszłość i wyciągać wnioski: " bądź dobra dla ludzi, zamień w radość troski..."

czwartek, 2 października 2008

!

chcą cię zamknąć, chcą ukarać, zgwałcić myśli, zatkać usta.
chcą okłamać.
jesteś świrem! i zabójcą! jesteś chorym człowiekiem! jesteś ćpunem! narkomanem!

jesteś zły, podły, bezczelny, kłamiesz, śmierdzisz na odległość.

Odejdź, Zmień się, Wróć i Przeproś.

niedziela, 28 września 2008

dzikość imienia.

kiedy firanka staje się chustką do łez wycierania
i bandażem od ran krwawych opatrunku
spogląda w okno z tęsknotą jak maniak
i w szybie tej szklanej szuka ratunku
jak w przeszłość patrzy, cieszy się wspomnieniem
i przyszłości szuka z marzeniem spełnionym
bo tylko wspomnienia są dla niej wytchnieniem
od teraźniejszości, dnia płaczem splamionym
i już dość ma ciągłej swej rozpaczy
bo płakać nie mają czym jej oczy zielone
radości z płakania przecież nikt nie zobaczy
a płaczem z radości nic nie jest uczczone
bo nikła to radość gdy zawiedziona
patrzy wciąż w okno i odejść nie może
bo wciąż czyta w gwiazdach smutku imiona
nie wyjdzie na dwór, bo zimno na dworze...

piątek, 26 września 2008

nijak.

było tak jak być nie powinno. podobno, bo jak być powinno nie wiem. wiem tylko jak chciałabym żeby było.codziennie pokonuję tą samą drogę autobusem i codziennie jestem zmuszana do rożnych refleksji.nie lubię autobusów. codziennie myślę codziennie jem codziennie mowie i za każdym razem na inny temat a zarazem na ten sam.nie wiem czy jest źle bo nie wiem co znaczy źle wiec nie mogę powiedzieć ze jest dobrze z tego właśnie powodu.jest nijako. nijako żyję, nijako myślę, nijako mowie i nijako czuję.
świat jest nijaki jak nie ma powodu ani do radości ani do smutku.

niedziela, 21 września 2008

Każdy człowiek jest jak Księżyc....

Zagubiony człowiek stał na Krawędzi Strachu Smutku i Złości, szukał racjonalnej argumentacji swoich bezsensownych czynów. Gdy już sądził ze znalazł, los przekonywał go ze jego myśli skierowane były w złą stronę.
Na Krawędzi Strachu Smutku i Złości, stał też człowiek samotny. Otoczony wesołym tłumem śmiał się w swoim nieszczęściu wraz z wszystkimi dla których nic nie znaczył.
I był tam też człowiek cierpiący. Nieobecnym wzrokiem patrzył ciągle w jedno i to samo miejsce, próbując zatopić swój ból w myśleniu.
Stała tam jeszcze jedna osoba, wielce empatyczna, kochająca i smutna.
Tak bardzo kochała wszystko co ją otaczało ze zgubiła sens prawdziwej miłości.
Pozostały jej tylko wielkie marzenia bez ambicji na ich spełnienie.



Na Krawędzi Strachu Smutku i Złości, kończy się wszystko i zaczyna się wszytko.
Kraina ta w każdym z nas istnieje, każdego z nas gości.

czwartek, 18 września 2008

klepali raz konia i zdechł, ale ten co klepał.

to ten moment! właśnie ten!

przyszedł moment w którym fala smutku zalewa mój umysł zalany już wcześniej masą niepotrzebnych informacji o prostytutkach lesbijkach narkotykach i odmianie czasowników po francusku. Smutek. wydawać by się mogło ze to zwykle marudzenie i użalanie się nad sobą, a jednak jest coś więcej. w smutku zawiera się coś więcej niż przyziemne znaczenie tego właśnie słowa. tak. czuje po kościach ze gdy wstanę rano dzień rozpocznę bez zbytecznych uśmiechów, coś ściska ciśnie uciska mnie w środku, tak jakby wyjść chciało a nie mogło a może mogło a nie chciało. myśl jedna rodzi kolejną i tak tworzy się długi łańcuch niepotrzebnego smęcenia na temat gdyby. akcja równa się reakcja więc zerwać jedno ogniwo to zmienić łańcuch cały. tylko która myśl moja jest nieodpowiednia?!

niedziela, 14 września 2008

z braku laku

z natłoku myśli wyszła haotyczna pustka nie do ogarnięcia dlatego tez pozostało mi wklejenie tu bardzo starego wytworu mego beztalencia.




Czemu płaczesz lalko?

A twe łzy jaśnieją porcelaną.

Porzucona leżysz w kącie

Brudna, zaniedbana.

Nie płacz

Jesteś przecież tylko lalką.

Nie masz uczuć.

Porcelana...

A twa wyblaknięta suknia?

Potargana.

Leżysz w kącie

Twarzą w ziemi

Niekochana…





piątek, 12 września 2008

vanitas vanitatum et omnia vanitas

Zebrać myśli. Trzeba w końcu zebrać myśli w jedną kupę bo
za dużo ich na raz i z kupy tworzy się zawile gówno które trudno uprzątnąć.

popatrzył raz ktoś na ludzkie twarze i stwierdził ze są beznadziejnie brzydkie, przez co zaczął zastanawiać się nad twarzą swoją, która, zważywszy że tez jest ludzka, najwidoczniej jest brzydka.
zrodziła się w głowie myśl o człowieczym istnieniu które ciągnie się i ciągnie przestać ciągnąć się nie chce. obrzydzanie do własnego gatunku włączyło tryby i zębatki lekko zardzewiałe i zrodziło (w formie czystej kontemplacji) zdanie : jakiż to wstyd być człowiekiem!






wtorek, 9 września 2008

subiektywnie

Hipokryzja
zmieszana z brutalnymi ramionami pustki.

tak daleko do świtu.

patrzę w swoje odbicie.
lustro się ze mnie śmieje
ośmiesza mnie

uderza w twarz
mocno

bezlitosna pustka
rani od środka
niszczy

najmniejsze komórki...

potem przestaje
na chwile

wtedy
okaleczam się sama
naiwną nadzieją.

***

Spójrz, moje serce bije.
dotknij.

moją skromną hipokryzją

zacieram ślady ,blizny
plamy.

wcieram je w ciebie

obdarowując cię spojrzeniem
zalotnym...

z pozoru.

drżysz.

ze strachu?
może po prostu z zimna...

zapewne.

nie ma strachu.
w tobie nie ma strachu.

niewiele.

jest w tobie tylko niewiele.

jedna myśl:

chwila.

***

Drżysz.

zamknij oczy.

powiem krótko
jednym słowem

odejdź.

możesz już je otworzyć
możesz już iść...

ale ty stoisz.

nie zabolało.

zaciśnij jeszcze raz powieki
i zrozum

odejdź.

bo wolałabym
żebyś poczuł ból.

***

nie chce cię już widzieć.
zniknij.

powoli zapominam.

kim jesteśmy
a może kim byliśmy

znikamy razem

w mgłach różnych.
w beznadziei.

miasto wiosennieje.

zielenią oczu zakochanych.
rozkwita ich pocałunkami.

a my usychamy jesienią.

***
Wiesz...

nigdy cię nie kochałam.

serce z kamienia.
z lodu.

nazywaj jak chcesz…

piątek, 29 sierpnia 2008

ze starej szuflady wygrzebane:


Usłyszałam krzyk
wznosił się w niebiosa
niósł go górski strumyk
biegłam za nim bosa
aż wreszcie ustąpił
ja też się zatrzymałam
to był krzyk natchnienia
który usłyszałam.




wtorek, 19 sierpnia 2008


A gdyby zamienić Niebo z Ziemią...

wszystko stało by się piękniejsze.
ze świadomością ze żyjemy w Raju bylibyśmy lepsi...
Anioły chodziły by po chodnikach w spodniach i koszulach,
Akacje kwitły by piękniej,
Ptaki głośniej śpiewały,
i marny człowiek doceniłby świat.
Kochał z większą siłą.

Bo gdyby zamienić Niebo z Ziemią,
Zobaczyłbyś więcej
cieszył byś się ze żyjesz.

Bo nie mogło by być lepiej.
Mogło by być tylko gorzej.

Więc sami zamieńmy Ziemię w Raj
Wystarczy otworzyć oczy...


niedziela, 17 sierpnia 2008

zimno i straszno

paznokcie malowane krwią zastygłą
powieki czernią hebanową
włosy połamane, policzki przyćmione tanim kosmetykiem.
w dłoni zniszczonej jak na młody wiek gaśnie resztka papierosa...
spokój...

W środku trwa wojna.
cisza szaleje...
za wiele myśli na raz wszystko zaostrza, bo jak powiedzieć cokolwiek kiedy krzyk przysłania ci myślenie?
wojna.
coś musi zginąć, żeby coś mogło trwać.
to logiczne.

taka straszna wojna!

strach łapie za głowę i zamyka oczy.
przyciska do ziemi, paraliżuje.
uwidacznia pustkę w oczach...
wszystko jest głębiej, dalej i gorzej.
wszystko jest niczym na zewnątrz...
zewnątrz jest inspiracją dla wszystkiego.

strach.

więc jeśli strach jest "wszystkim" to "nic" nie jest strachem.
może zamienię się w nicość...
rozpłynę się odważnie, przejdę obok niezauważona.

tylko odejść szkoda bez wspomnień.

boze cos ty narobil...

patrząc na ludzi stwierdzam ze ten gatunek wyjątkowo się nie udał.
za mało duszy w nas, za mało zrozumienia.

ideał

znikam we śnie, rozpalam ogniem marzenia,umysł który po przebudzeniu nadal śni ten sam sen.
uroiłam sobie ideał.wyśniłam go, stworzyłam. teraz na złość on mnie niszczy, zniewala, zatyka mi usta gdy tylko probuję coś powiedzieć. swoim pięknem obrzydza mnie, katuje.
zgniję od środka dobrze grając ignorantkę. a jak nikt nie będzie patrzeć splunę sobie w twarz.
powiem ze znowu udaję, może nawet porzygam sie na swój widok. plugawy widok zwykłej zakłamanej szmaty. nie, nie okłamuję wszystkich w koło. tylko siebie. a czym jestem ja?
niczym ważnym. można o mnie nie pamiętać, można zdeptać. i tak będę wmawiać sobie ze wszystko jest w porządku, ze tak musi być, bo nie jestem taka idealna jak mój oprawca...

żyjąc w innych światach, stanach świadomości, jesteśmy od siebie daleko. nie dorównuję
wytworom własnej wyobraźni.

środa, 13 sierpnia 2008

Grafomania

z tego wszystkiego napisałam wiersz który moim beztalenciem obraża poetów :D


Moim życiem rola grafomana
żyje dla idei życia
pisze dla pisania
i gdy jutro obudzę się z rana
moja kwestia wciąż będzie ta sama
posprzątam pokój ze śmieci wczorajszych
i nowe śmieci ułożę na biurku
codzienność do mnie przez żaluzje zajrzy
odpali fajkę, usiądzie na murku.

wtorek, 12 sierpnia 2008

Prawda jest znakiem a czyste serce pozna go.


Bóg nie oczekuje podziękowań

za Słońce lub Ziemię.
ale za Kwiaty, które zaprawdę
nie przez oskubanie ujawniają nam
swoją piękność.
Nie zatrzymuj się jednak,
aby je rwać i przechowywać na później.
lecz idź naprzód
albowiem wzdłuż całej drogi
będziesz miał Kwiaty w rozkwicie.

I wiedz, że nie ma prawdy złej
ani Kwiatów nieczystych.
Nawet ciemne chmury
stają się Kwiatami Nieba,
kiedy je słońce całuje.
Jest tylko prawda mała,
o słowach jasnych i przezroczystych,
niczym woda lśniąca w naczyniu
i Prawda Wielka,
o niezgłębionym milczeniu
jak ciemna woda oceanu.

Człowieku okryty pyłem martwych słów
Wykąp swą duszę w Milczeniu...




Rabindranath Tagore


Daję ci moją łzę.

Jak co noc nadmiar myśli nie pozwala mi zasnąć.
Czuję się bezwartościowa, niepotrzebna.
Czuje sie nijak, nijak to dobre słowo bo w pełni odzwierciedla moje odczucia.
Zaczynam szukać racjonalnych wyjaśnień co do nijakiego samopoczucia ciągnącego się z miesiąca na miesiąc, jednak gdy jestem blisko odpowiedzi, ucieka mi ona w natłoku zdarzeń zazwyczaj przykrych mojemu sercu.
Zamiast cieszyć się chwilą rozpamiętuję przeszłość, jakby szczęście miało nigdy nie wrócić.
Coś we mnie umarło.Umarła ta część mnie która potrafiła radować się z najbanalniejszych powodów, z małych rzeczy.
Umarła skromność która dawała wiele wdzięku każdemu małemu szczegółowi, tolerancja łącząca więzi międzyludzkie, Umarły marzenia. To one nadawały pędu mojemu życiu.
barwne i nierealne...
Umarły ambicje-nawet te skrywane przed światem. Najskrytsze plany,
barwne i nierealne...
Miłość tez umarła. Miłość do świata,
Empatia.




poniedziałek, 11 sierpnia 2008

Zdrowie mamy, bo jak mamy to pijemy.

" Wnikliwy umysł Świra rzeczywiście nie był podatny na złudzenia. Można go było wyłączyć jedynie za pomocą sztucznych spowalniaczy. Filip zwykle wybierał wódkę. Pierwszy kieliszek przytłumiał nadmierną spostrzegawczość, drugi blokował zbyt czułe uszy, trzeci uspokajał powonienie, przy czwartym zmysły Filipa przypominały wrażliwością zmysły większości ludzi, ale nawet piąty kieliszek nie radził sobie z nadmiarem myśli."

Hanna Kowalewska-Maska Arlekina

niebiezpieczeństwa spania pod gołym niebem.

"Człowiek jest najbardziej słabym ze zwierząt. Nie ma ani skorupy, ani skóry, ani futra. Jest bardziej goły niż zwykły robak, bardziej nietrwały, niż cytryna. Dla wielkiego sprawcy nieszczęść jest on wymarzonym kozłem ofiarnym, ponieważ spośród wszystkich ofiar on jeden jest ofiarą świadomą. Inteligentny i pomysłowy, na wszystkie sposoby stara się uniknąć swojego losu, losu zwykłej zwierzyny-co powoduje, że nieustanna nagonka na człowieka, jakiej oddaje się Natura, staje się jeszcze bardziej pociągająca. W sposób paradoksalny jedyne sytuacje, w których człowiek ma najwięcej szans na przeżycie, to katastrofy, za które on sam jest osobiście odpowiedzialny:
wypadki drogowe i wojny. (...) "



Roger de Lafforest-Domy,które zabijają

nie ma sensu kupować kredensu.

jest późno i zimno a moje życie sie nie zmienia.
monotonia przerasta mnie do tego stopnia w którym to wylewa sie jak nadmiar wody ze szklanki.
i ja sie wcale nad sobą nie użalam, tylko stwierdzam ze czegoś mi brakuje w moim krótkim życiu.
ludzie zadufani w sobie i zbyt pewni siebie przetarli mi dziś oczy.teraz wiem ze nie było warto intensywnie myśleć "co by było gdyby" przed faktem.
postanowiłam dzis ze bede feministką lecz mój brak wiedzy i mały zasób slów wprowadził mnie w wielki błąd bo moja niechęć do płci przeciwnej to nie pojęcie feminizmu lecz mizoandryzmu.