znikam we śnie, rozpalam ogniem marzenia,umysł który po przebudzeniu nadal śni ten sam sen.
uroiłam sobie ideał.wyśniłam go, stworzyłam. teraz na złość on mnie niszczy, zniewala, zatyka mi usta gdy tylko probuję coś powiedzieć. swoim pięknem obrzydza mnie, katuje.
zgniję od środka dobrze grając ignorantkę. a jak nikt nie będzie patrzeć splunę sobie w twarz.
powiem ze znowu udaję, może nawet porzygam sie na swój widok. plugawy widok zwykłej zakłamanej szmaty. nie, nie okłamuję wszystkich w koło. tylko siebie. a czym jestem ja?
niczym ważnym. można o mnie nie pamiętać, można zdeptać. i tak będę wmawiać sobie ze wszystko jest w porządku, ze tak musi być, bo nie jestem taka idealna jak mój oprawca...
żyjąc w innych światach, stanach świadomości, jesteśmy od siebie daleko. nie dorównuję
wytworom własnej wyobraźni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz