piątek, 25 grudnia 2009

Daj Bóg ja.

Ja latać chcę po twoim niebie, ja biegać chcę po twoich polanach.
Ja jestem chmurą twą deszczową
ja jestem rajem twym, edenem
i piekłem jestem też, hadesem
ja każdą burzą
tęczą twoją
ja zimą
i wiosną ja
ja szczęściem i trwogą ja
zboża łanem, ziarnem złotym
piaskiem, urodzajną glebą
ja zefirem ciepłym,sztormem
ogniem jestem ja i wodą
prozą ja, opowiadaniem
prześcieradłem, lampką nocną
słońcem ja, żarówką, świecą
wierszem ja
muzyką słodką
aksamitem i jedwabiem
jestem atłasową kołdrą
nocą jestem, dniem też jestem
drzwiami, oknem i podłogą
jestem wreszcie samym tobą
ręką, głową, nosem, nogą
butem twym u prawej nogi
materiałem na ubranie
jestem płaczem też i łkaniem
biedą jestem i bogactwem
sama w sobie
ja robactwem
marnym karaczanem jestem
muchą końską, osy żądłem
jestem jadem
wężem, żmiją
i wyspą jestem bezludną
nieodkrytym kontynentem
i prostą drogą jestem też
zakrętem, zamętem, okrętem
jestem statkiem dryfującym
tobie arką jestem, sterem
jestem z tobą, jestem zerem
liczbą na minusie jestem
dodawaniem i dzieleniem
jestem z tobą
jestem chlebem w twoich ustach
jestem, karmię cię do syta
jestem
znaczy współtrwam, współżyję, współgram, współczuję
jestem
znaczy że istnieję
znaczy że mam pojmowanie
znaczy że wolność mam, że wybór mam
że żyję znaczy jestem.
Daj Bóg jestem!
Daj Bóg żyję!
Daj Bóg!
Daj Bóg...
Boga daj.

środa, 9 grudnia 2009

Nie wiersz a listu końcówka

Tłamszę w sobie zawodzenie rozpaczliwe
Zmusza mnie do tego ignorancja ludzka
kłamię że jest dobrze
nie jest ani trochę
ale nic nie mówię
i tak nie zrozumiecie
Nie zrozumiecie nędzne szumowiny
że już zabiliście mnie
choć jeszcze ciałem jestem żywa
Tylko została wysuszona glina
co rozpadnie się w proch niebawem
rozdeptana czystymi podeszwami
waszych drogich butów
Nie próbujcie ronić łez żałobnych
bo nieszczerości mój duch nie zniesie.
Nie pożegnam się z nikim
bo nie widzę nikogo komu byłoby żal szczerze
Egoiści!
Dam wam wytchnienie
Odpoczniecie wreszcie
Egoiści...

wtorek, 8 grudnia 2009

rozgrzeszenie

Kolejny raz piszę litanię
do serca najdroższego memu
i błagam daj mi wytchnienia łyżkę
głosom niemym daj spragnioną ciszę.

Kolejny raz piszę litanię
pokutuję wciąż za grzech pierwotny
bo skusiłam jabłkiem, językiem wężowym
i słodkim smakiem ciała do grzechu wciąż namawiam

Kolejny raz się wyspowiadać będę
szepcąc Ci do ucha bezwstydne pragnienia
muskając je lekko wilgotną wargą...
wybaczysz mi wszystko dając rozgrzeszenie.

Klęczę na kolanach i składam zimne dłonie
i nie do modlitwy a do pieszczot słodkich
jesteś taki słaby prawnuku Adama...
Spowiadać się będziesz z grzechów ciężkich wielce.

Przecież wygnano Cię z Raju bo uległeś Ewie
Sacrum byłeś profanum się stałeś.
Ja grzechu matka jestem twą pokutą
w imię ojca syna świętego ducha amen.

Źle mi

I
Źle mi
że ranię Cię słowami memi
że głupotą swoją
i myślami krzywdzę...
Źle mi.
że ustami Ci powiedzieć
nie potrafię swemi
kocham, potrzebuję...
bardzo
Teraz źle mi...
że rysować
nie potrafię słowami miłości
że rozpalić złość potrafię...

II
O wielka mądrości!
głupocie mej wybacz
wszak niezamierzona
niezmiernie Cię wielbię
i ze wstydu konam
że ująć w dwóch słowach
nie umiem kochania
że nie widać we mnie
Ciebie pożądania...
cierpię gdy Ty cierpisz
raduję się radością
i to właśnie nazywam
do Ciebie miłością,
że razem to znaczy
wyrzec się przeszłości
i w przyszłość iść za ręce
śladami wieczności.

niedziela, 29 listopada 2009

O krok od Boga

nie mam nic
a mieć chciałbym wiele
żeby móc oddać wszystko
za jedną chwilę
z pewnością Twojego istnienia

nie mam nic
a mieć chciałabym wiele
żeby móc rozdać wszystko
tym co potrzebują
bym mogła powiedzieć
że czynię tak jak przykazałeś

nie mam nic
bo nie posiadam wiary
tylko marne myślenie
że może jednak jesteś
kogoś obwiniać muszę
za krzywd moje doznania
siebie już dawno obsypałam winą

nie mam nic
bo nic mi nie dałeś
nie prosiłam nie proszę
i wieczną wojnę prowadzę
z rozumem co Ci przeczy
i dowód znajduję na Twoje obcowanie
w rozumie mym mieszkasz
Filozofie człowieczy

czwartek, 26 listopada 2009

Setny raz

Zostań dłużej,
może na noc...
Zapalimy cztery świece
dwie dla Ciebie
dwie dla mnie.
Rzucać będą światło jasne
na ściany obnażone.

Popatrz, cienie tańczą.
Krok za krokiem
w prawo tęsknota
w przód pożądanie.
W lewo krok
i w tył oddaniem.
Upadam na kolana
i kładę głowę na Twoich.

Za wartość nadrzędną uznaję Twą uciechę
siebie nie poważam.
Przecież szczęściem jest cierpieć ofiarnie
szczęściem jest płakać z miłości.
Niewymowna jest ma potrzeba smutku i tęsknoty.
Niewymowna jest tak ma potrzeba Ciebie...

Jeśli miałabym umierać
Jeśli miałabym cierpieć
Mój ból chce oddać Tobie
jako dowód istnienia
prawdziwej wierności.

poniedziałek, 23 listopada 2009

Bytu racja.

Obiecaliśmy sobie udawać
do końca życia że wszystko wiemy
patrzeć w horyzont, płakać.

Obiecaliśmy że odnajdziemy
to szczęście co nam ukradli
to niebo co nam popsuli.

Obiecaliśmy kłamać zaciekle.
Wierzyć w swe kłamstwa
bronić zuchwale.

Uda nam się, uda.
Nie ziszczą, nie zniszczą.
Nie zabiorą nam marzeń.

Uda nam się. Uda.
Muszą zburzyć mur wielki
nie potrafią.

Uda nam się. Uda.
Nie złamią nas.
Nie kupią.

Uda nam się. Uda.
Zabić mogą tylko ciało
okaleczyć.

Uda nam się. Musi.
Oddychamy już trotylem.
Strzelają nam po kostkach.

Musi się nam udać.
Pobiegniemy na rękach
przeczołgamy się po ciałach.

Znajdziemy spokój.
Siarczystym prochem
spaloną polanę.

Odnajdziemy siebie.
pośród ruin budynków
wstanie pomnik złudy.

Zostaliśmy sami.
Uwierzyli że nam się udało.
Wygraliśmy trwanie.

niedziela, 22 listopada 2009

Miło

Miło mi Cię widzieć
w deszczu w słońcu w nocy blasku
Miło mi Cię słuchać
w ciszy w huku i w muzyce
Miło mi Cię poczuć
w smaku w węchu i w dotyku
Miło mi Cię kochać
w sobie w duszy w całym świecie

Miło
opisywać każdy mały skrawek
kraciastej koszuli
poszytej kochaniem

Miło
przypominać każde twoje słowo
wypowiadać w myślach
każde twoje zdanie

Miło
jest zasypiać widząc w snach twe ciało
budzić się z uśmiechem
wzdychając że mało

Miło.
milej może być tylko już w niebie
miło mi być z tobą.
miło że mam Ciebie.

Z pocałunkiem, dla D.

Jakże piękna jest głupota ludzka!
Beztroska.
Wszystko-Jedno
Ładne to Ładne
Brzydkie to Brzydkie
Nie ma środka
jest Prostota
To co trudne
-nie istnieje.
Lekkość żartu
Zero trudu
Zero myśli
Zero głębi
Pijaństwo - Zabawa
Przyjemność - Egoizm
Konsekwencje - Szok wielki.
Jakże straszna jest głupota ludzka...

sobota, 21 listopada 2009

Maraton

Pamiętasz, biegaliśmy wzdłuż torów
gdzieś w dal prowadziły przez pola
alejami topoli, lipowym kwieciem
rozwiane babie lato.
Biegliśmy donikąd
a jednak mieliśmy cel w tym wielki.
Przed siebie, przed siebie najdalej.
Ścigając się ze słońcem i łanami żyta.

Pamiętasz, ścieli nasze drzewa,
zabrali nam wolność zrobili z niej klatki.
Wyznaczając c z a s na bieganie w kółko.
Trzeba przed siebie, przed siebie najdalej!
Osiągnąć cel trzeba, osiągnąć. Wysoko.

Zapomniałeś już sam czego oczekujesz,
ale biegniesz bo masz w tym cel wielki
-Trzeba przed siebie, przed siebie najdalej!
Dokąd nie wiesz, nie chcesz wiedzieć. nie rozumiesz.

Biegnij...
Życie się nie skończy przepaścią.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Kontur życia

Co więcej może nam się zdarzyć
gdy już zgubimy życie
wśród chłodnej obawy przed śmiercią?
gdzie mamy siebie szukać
gdy pozostaniemy pomnikiem za żywota
zimną skałą.
Jesteśmy smutni, co więcej
w smutku szukamy miłości
co cieszyć nie umie.
Stosunki nostalgiczne
poszyte marzeniami
zostaną jedyną ekstazą
i marnym pocieszeniem
wśród tańczących świec
co płakać powinny
bo kończą im się knoty.

środa, 28 października 2009

Testament

Gdziekolwiek będę
z dala od twoich rąk
me ciało zapamięta
twe linie papilarne
zapiszę w mej pamięci
słodki smak ust
co przysięgają
nie odejdę.
Światło spojrzeń
razi serca samotne
będzie tlić się
oświetlając tylko
nasze nagie twarze.
Suchością moich
drżących ust
wdycham w me piersi
orzeźwiające pragnienie
życia.
W testamencie wszystko
zapiszę nadziei,
choć nie mam nic
więcej niż oddanie.
Oddechy podniecenia
zostawię samej sobie
żeby pamiętać
jak bardzo potrzebuję
zniewolenia.

sobota, 17 października 2009

Liliana

I.

Ile radości tyle smutku
co dzień przemierza moje dłonie
wyhaftowane ślady pocałunków
ściskają płuca, miażdżą mi skronie

Ile uśmiechów tyle łez słonych
obracam na koniuszku mojego języka
smakując krawędzi zimnych warg twoich
spragniona Ciebie swe usta zamykam

Ile tęsknoty tyle chwil skromnych
leżę przy twym boku oddycham spokojnie
dotykam ciszą dłoni nieprzytomnych
ach, jakże kochać chcę Ciebie ogromnie

Ile godzin czekania tyle zapomnienia
czekałam na miłość szukając uparcie
łapałam oddechy w siatkę upojenia,
wyrzucałam następnie jak kartki podarte

II.

ile jeszcze mam szukać?
pytałam archaniołów,
kart,świec kadzideł zastawa pełna stołów.

Nie odpowiedzieli,
ni karty ni kadzidła.
I łzy mi napłynęły
do mych oczu zielonych.
Tułaczka mi już zbrzydła,
nogi się ugięły pod ciężarem szukania
bo która młoda dziewka za miłością gania?

Więc nie szukałam wcale.
Chłód w me lico wstąpił,
uroda przybladła jak wosk prawie stopiony
aż wieść się rozniosła:

Książę ozłocony szuka sobie żony!

Niepewność się wzmogła
serce zastukało
i stukotem ciepłym szczerze powiedziało:
"idźże głupia w Księcia pałacowe wdzięki
Tobie przecie trzeba bieluśkiej sukienki!"

Warkoczem spleciona, gorsetem ściśnięta
poszłam więc do Księcia przeganiać dziewczęta.
Strach suszył me usta, dłonie mi drętwiały
a myśli o księciu lica malowały.

Zaszłam na zabawę w królewskich komnatach
dygając uprzejmie w damach i magnatach,
wypatrzyłam obiekt mego pożądania.

Odwróciłam głowę bo serce waliło
tak mocno że prawie z piersi wyskoczyło.
I oto tańcować zaczęłam wesoło
a tłumna komnata wirowała w koło.

Usiadłam zmożona tchu złapać choć trochę.
I nie zważywszy na nic o księciu nie pamiętam,
aż nagle ujrzałam jak mój ukochany
do tańca wybiera sobie dziewczęta.

Wstałam i kłaniając się spojrzałam głęboko,
bo on jak maliny, jak miód słodkie ma oko.
Uśmiechnął się miło w rękę pocałował
i zaraz ze mną w parze milcząco tańcował.

Myśli moje wszystkie wirowały szybko
szybciej niż komnaty sufit pięknie ozdobiony.

Książę ozłocony przecie szuka żony!

Szmaragdem mych ślepi taktownie błysnęłam
i dłoń mego Księcia do dłoni przytknęłam,
a serce śpiewało mi na wszystkie strony:

Książę ozłocony szuka sobie żony!

I choć do małżeństwa mi spieszno nie było
to dla mego Księcia serce moje biło.
Miły mój spozierał na mnie w tańcu ponoć czule
ale wieści niosą że woli Urszulę.

O ja biedna znów szukać miłości zmuszona,
a ja już myślałam żem jest Księcia żona.
Tańcują magnaty, tańcują i damy
a przy stole siedzi mój panicz kochany.

Spojrzałam nieśmiało w stronę mego pana
uśmiechnął się lekko ja wzrok odwróciłam
i okrzyk radości w gardle mym zdusiłam.

Tańcować poczęłam bo szkoda młodości
nim chwila minęła -Książę żegna gości.
I w rękę całując odprowadza panie,
i ja czekam na to czułe pożegnanie.

Wtem Książę podchodzi do mnie, ach mój Książę złoty!
ku mem zdziwieniu zaczyna zaloty.

"Przykro żegnać Ciebie piękna Liliano
wszak tyś urodziwą najbardziej jest damą
Tobie pragnę oddać wszystkie perły świata
zostań więc mą żoną na me wieczne lata"

Stanęłam jak wryta,
w głowie mi wiruje.
Książę się mnie pyta
czy ja doń coś czuję.

Pisnęłam cichutko, podskoczyłam żwawo
no i się zgodziłam słysząc gromkie brawo.

Miłość mnie znalazła
gdzie jej nie szukałam.

Książę ozłocony nie szuka już żony!
Książę ozłocony ze mną zaręczony!






III.

Ile muzyki tyle chwil ciszy
w każdym dniu szukam i tyle znajduję
po równo rozdzielam kawałki mych myśli
bo równowagą jesteśmy oboje.

Ile Ciebie tyle mnie
w dotyku aksamitnej twojej skóry.
Zabiorę nas do krańców raju
W białe wiekuiste chmury.

piątek, 16 października 2009

Aniele ...

Tak, mów do mnie słodki aniele
co pijesz mą duszę z zachwytem, ze smakiem
słodką melodią ukrytą w Twym ciele
okryj mą nagość swych skrzydeł kubrakiem.

Graj na mych ustach melodyjne dźwięki
dłońmi swoimi wychwalaj mnie całą
zdejmij mój smutek z kwiecistej sukienki
i załóż wstyd na mnie, daj radość niemałą.

Niebiańskim słowem zamień mnie w muzykę
niech chór Twój dzieli melodyjnym chlebem
wykrzyczę śpiewnie Twoje boskie imię
-Anioł co Ziemię pomylił z Niebem.

piątek, 9 października 2009

***

Tobie - Ja.
Dwa serca obok siebie
-jedno wspólne bicie.

Tobie - Ja.
Złączone dwa oddechy
-jedno razem życie.

Tobie - Ja.

poniedziałek, 28 września 2009

Każdy oddech

Obowiązkiem mym i winą przynależeć jest do Ciebie,
możesz mnie więc rozbierać z mych myśli i we wstyd ubierać swoimi.
Upadam, zatracam się i zanikam w Tobie,
Zmysłami wszystkimi czuję pożądanie.
Dreszczem na mych nagich plecach udowadniam sobie samej
że istnieje coś innego niż tylko tragiczna nadzieja.

Ja już oddałam Ci siebie.
Być może nie poczułeś bo robię to subtelnie,
powoli dawkuję moje uwielbienie i wchodzę w Ciebie niezauważona.
Pozwalasz mi żyć - słowo a zniknę.
"Pozwalasz" znaczy że się poświęciłam.
Ja chcę się poświęcać, ja chcę byś mnie zmieniał. Ja chcę ...
Ja pragnę tylko kochania.
Tak bardzo potrzebuję że miłość mi tylko zostanie gdy już oddam Ci wszystko,
Każdą chwilę,
Każde słowo,
Każdy oddech...

wtorek, 22 września 2009

Listek w kształcie serca

Gdy byłabym poezją,
rymem zwinnym, sprytnym wersem,
wzruszającym szeptem wiatru,
rymowanką, pięknym wierszem,

Gdybym była całym tomem,
starą kartką wytarganą,
śpiewem deszczu, fiołkiem wonnym,
w kształcie serca zdjęcia ramą,

Gdybym mogła być motylem,
w tydzień całe życie przeżyć,
łąką kwieciem obsypaną,
za horyzont, hen w dal mierzyć...

Gdybym była dźwiękiem pięknym
i melodią brzmieć bym miała,
gdybym była jasną gwiazdą...

Miłość w sobie bym chowała.

niedziela, 20 września 2009

Monolog

Jakże mi źle i niedobrze kiedy słowem nic wyrazić nie potrafię.
Nie, ja nie chcę mówić Ci że kocham.
Ja nie chce mówić, bo bez sensu tracić słowa które nie wyrażają ogromu mojej miłości.
Słowo "kocham" strasznie jest powszechne i miernie określa miłowanie moje. Nie znam słowa które wyrażałoby uwielbienie do Ciebie więc wolę milczeć niż kłamać.
Tak bardzo bym chciała udowodnić Ci to wszystko lecz świat jest za mały a człowiek zbyt ograniczony. Wszystko jest zbyt brzydkie i niewystarczające do porównywania mojej miłości do Ciebie. Porównania są romantyczne ale ograniczają i umniejszają uczucie moje, tak więc nie porównuję, nie mówię. Ja czuję. Żyję i oddycham tobą i nawet śnić nie mogę bez Ciebie.

poniedziałek, 14 września 2009

Sielanka

Nic nie mówię bo w sercu słowa zamieniam w kochanie.
Czasem płaczę, nie ze smutku - z radości.
Jak nie patrzysz - ja patrzę z umiłowaniem.
W duszy śpiewam o Twojej miłości.

Nasza bajka niech nie skończy się wcale
niech tak trwa do końca mego życia,
tak Cię kocham że aż się pożalę:
jaką radość mam z Twojego bycia!

Bądź więc ze mną, trwaj w nadziei
i w miłości trwaj bez końca.
Z Tobą chcę się sobą dzielić,
blaskiem niezgasłego słońca.

Nie powracaj
do przeszłości która piękna może była,
ja wielbię Cię najbardziej w świecie
- Świat miłością bym zakryła.

Plejad światło niech nie gaśnie,
niech nam noc bezchmurną będzie.
W nocy ciemno, w nocy strasznie!
- Z Tobą noc jaśniejsza wszędzie.

Zostań ze mną już na zawsze.
Ja poświęcę się dla Ciebie,
moje życie - będzie nasze.
Na Ziemi żyć będziemy w niebie.

niedziela, 6 września 2009

Jesień

Jakże pięknie brzmi fortepian w szary, smutny dzień.
Jakże pięknie tańczą liście pożółkłe na niebie jesiennym
Jakże pięknie lśnią gwiazdy na wrześniowym niebie
Jakże pięknie jest kochać...
Kochać tylko Ciebie.

sobota, 5 września 2009

***

Samotnie idąc trzymam Cię za rękę,
nie chce tracić tego czego jeszcze nie potrafię docenić,
i trzymam jedynie uwiązane nadzieją poczucie że idziemy razem
droga kręta, Ciemna...
Choć noc jaśnieje od blasku Twoich oczu
ja widzę wszystko porozmazywane
od łez miłosnych.
Nie musisz nic mówić- ja czuję.
Ja znam twoje myśli i czasem się ich boję.
Jestem częścią Ciebie,
tak doskonale wszystko wiem.
Pomilczmy razem w rozmowie
bo słów marnować nie warto.
Podaruj ciszy kawałek.
Jak nikt jeszcze,tak pięknie milczysz.
nie pamiętajmy przeszłości.
Przekleństwem miłości jest pamięć
Przekleństwem pamięci - miłość.
Skoro kochasz- zapomnij.
Wspomnienie jest jak trucizna,
od środka zatruwa każdy ładny poranek
przy czym niszczy cały dzień.
N i e p a m i ę t a j M y.
Jesteś mną- ja Tobą.
Herbertowskie Dwie Krople.
Nie zabije nas ogień czasu nienawiści.
Nie potrzebujemy schronu.
Ja się chowam w Tobie - Ty we mnie.
Nie bójmy się kochać,
nauczmy się nie bać,
ufność dana przeznaczaniu nas nie zabije.

Nie bójmy się kochać, nauczmy się nie bać...

czwartek, 3 września 2009

Arytmia

Gdy byłabym pewna istnienia Boga
dziękowałabym mu za miłość moją.
Gdybym była kwiatem polnym schłabym bez niej i czerniała.
Lecz gdybym miłość w nadmiarze posiadała
kochałabym tylko siebie, innych nie umiała.

Mam jej bardzo mało - starczyło tylko na dwa serca.
Na dwóch sercach ma miłość zagrała.
Kochać to dzielić się, obdarowywać.

Dzielę się duszą własną z Tobą.
Bardzo niewiele z niej jak mgła lekkiej, w ciele mym zostało.
Choć umrzeć bym miała jutro, oddam Ci ją całą.
Nie trzeba mi duszy gdy brak w niej kochania...
Choroba doskwiera i czas umierania
nadchodzi dla ducha a wraz z duchem ciało
- Umarłoby gdyby nie kochało.

wtorek, 25 sierpnia 2009

Kofeina

Oj źle być rozdartym na dwa równe kawałki, oj bardzo niedobrze...
nie da się przecież szczęściem obdzielić każdego wiec zmusza mnie to nędzne życie do wyborów trudnych wielce. I trzeba pomyśleć logicznie (co rzeczą u mnie niezwykle jest trudną) i dyplomatycznie wybrnąć z zakłopotania. jakie to się kurwa proste zdaje...
Kiedy na niebie nie widać ani jednej chmury wszystko się zlewa i brakuje kształtu, zarysu jakiegoś. Jak nie ma gwiazd a księżyc w nowiu, jest przecież ciemno tak ze nie widać drogi. Nie widać drogi...optymista pomyślałby o latarce ale to mało romantyczne, poza tym nie należę to tego typu ludzi, więc potrzebuję kogoś kto złapie mnie za rękę i poprowadzi (może być ktoś z noktowizorem). Dlaczego jestem tak głupia by nie wiedzieć jaką obrać drogę? Kogo mam obwiniać za te trudności? nie ma Boga więc zostaje człowiek i to siebie muszę katować winą za rzeczy ode mnie nie zależne, bo za bardzo kocham ludzi by obarczać ich troskami moimi. Nie będzie lamentu bo za dobry miałam dzień poza tym stężenie kofeiny w moim krwiobiegu jest zbyt duże na lamenty i wspomaga prace moich zwojów mózgowych co przyczynia się do rozwiązywania moich problemów. Swoją drogą to ciekawe że nic i nikt inny jak właśnie kawa potrafi mi pomóc w odwiecznych dylematach. Oczy mi się chcą już zamknąć bo wyczerpałam swoją energię na myślenie (a jednak myślę!)ale cieszy mnie fakt że stoję już za połową sukcesu co oznacza że jeszcze tylko druga połowa męki, myślenia, zakłopotania, tłumaczenia się, przepraszania, pierdolenia przede mną ...
Co cię nie zabije to wzmocni (albo okaleczy).
I tym pesymistycznym akcentem zakończę na dziś nędzną działalność mojego organu zwanego mózgiem.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Zależność

Znów to robisz, Głupcze.
Pokazujesz jaki jesteś słaby
Po dwudziestu paru latach danej ci wierności...
Na kolana.
Powinieneś błagać o znienawidzenie.
A jednak cię kocha.
Pokazuje swoją siłę.
Znosi twoje wrzaski,groźby i twoją rękę
Na jej twarzy.
Ja to wszystko widzę i pamiętam.
Znoszę to.
Choć co raz mniej, co raz słabiej.
Co raz mocniej cię n i e s z a n u j ę.
Nie szanuję.
Nic nie mówię nie z szacunku
Ale z zależności.
Jestem zależna od ciebie bo dajesz mi jeść
tylko dlatego milczę.
Nie z szacunku, z zależności.
Ty nic już nie zmienisz.
nie chcesz.
Gdybyś został sam kogo byś katował?
Nie odejdziesz bo jesteś zależny
Od niej.
Bo ona daje ci siebie.
Nie z szacunku, z zależności.

niedziela, 19 lipca 2009

Życie zmusza mnie do tak różnych refleksji ze ciężko napisać cokolwiek.
Czerpiąc inspirację z otaczającej mnie rzeczywistości gubię wszystko w nieuporządkowanej chronologicznie stercie rozterek.
Pozostaje mi napisać ze chce ale nie mogę, i z racji tego wklejam tu stary wytwór mego beztalencia.



Upijam się Tobą.
Jesteś cierpki...
Piję do końca,do dna.
Kilka kropel zostało mi na ustach.
Jakoś tak mi dobrze...
Zakręciłeś mi w głowie
I trochę w żołądku...
Zatrzymaj czas!
Chcę być pijana...

sobota, 11 lipca 2009

***

Boże ty jednak istniejesz
choć nie raz płakałam byś mi sie ukazał
już nie musisz, już wierzę
smutki w radości zamieniłeś Boże
trzymaj je w swej boskiej ręce
jak możesz
Gwiazdo co mi świecisz
rozjaśniając drogę
rozbrzmiewaj jasnością
bez niej żyć nie mogę
Ciszo co mi śpiewasz
dźwiękiem miłym wielce
dzwoń wesoło głosem swym
otul moje serce
kwiatem wonnym świat pokryj z radości
musisz czasem oddać dowód swej boskości

czwartek, 9 lipca 2009

przestrach

każde słowo w mojej głowie zmieniło znaczenie
lub zniknęło
w pośpiechu smutnym myśli
wszystko mam na końcu języka
po chwili połykam to z resztką twojej śliny,
aż idzie zwymiotować.
Zanikam
staję się przejrzysta.
chęć rozpłynięcia się stała się namacalnie dosłowna.
szukając duszy spłoszyłam ją i stałam się ciałem jedynie.
wydycham rozpacz dźwiękiem żałosnym,
sama ciśnie mi się na usta i zawodzi sopranem.
tworzę ją.

sama sobą jestem trwogą
sama w sobie jestem płaczem...

piątek, 22 maja 2009

Sklep

-dzień dobry.
-witam znów, miło widzieć. To co zwykle?
-poproszę.
- nie mogę panu tego dać tym razem.
-?
-za duzo to mnie kosztuje, drogi panie Zet, nie mogę być pana usługą.

wtorek, 12 maja 2009

Twój koniec

Ostatniej nocy całowałeś Śmierć
namiętnie
ona całowała ciebie
smakowała twoich ust z radością
cząstkę zabierając duszy
uciekła.
ostatniej nocy myślałeś o zwycięstwie
nie wygrałeś.
przyjedzie po ciebie znowu całując namiętnie
ciało swe blade obnażywszy
złapie cię w sidła swej rozkoszy
i połączysz się z nią na chwile
poczujesz przyjemność największą.
Powoli cię zabije
wpijając swe martwe usta
w twoje ciepłe i wilgotne
dotknie cię językiem swym wrzeszczącym,
jednością staniecie się nierozłączną.
Śmierć - Tobą
Ty - Śmiercią.
krwawy ślad zostawisz tylko ust na ubraniu.

niedziela, 10 maja 2009

masochizm

Gdybyśmy znowu zostali sami
Znów byś całował me ciało
mnie całą.
Gdybyśmy znowu zostali sami
był byś ze mną bliżej
i mówił tak jak ostatnio
czule.
Gdybyśmy kiedyś znów zostali sami
płakałabym z przyjemnością,
bo jak jesteśmy sam na sam
czuję strach i pragnienie
ból i rozkosz w jednym ciele.
Gwałcisz mnie obojętnością codziennie
jak ostatni zbir z więziennej celi,
wpychasz we mnie pożądanie
- ja go wcale nie potrzebuję.
Bijesz mnie, dusisz...
Nie przestawaj.
Możesz mordować,
torturuj mnie codziennie.
Pewnie będę płakać z bólu,
gdy odejdziesz i zarazem ze przestałeś.
Moje usta będą krwawić, oczy będą sine.
Na szyi zostaną ślady twoich rąk
i ust.
Siniaki na nogach i plecach
symbolizują przecież twoją miłość.

Gdy zostaniemy znów sami zabij mnie.
Bo nie zniosę tego że odchodzisz.

piątek, 10 kwietnia 2009

deszcz

jutro spadnie deszcz
jutro spadnie deszcz
zadzwonisz żeby pożyczyć mi parasol
a ja odpowiem ci
a ja odpowiem ci
ze ja lubię tańczyć w deszczu
no i na nic tu
no i na nic tu
parasoli nawet dwieście
bo ja już wiem to
bo ja już wiem ze
me kochanie objawia się deszczem
spada kropli sto
spada na twarz twą
krople cząstką są mojej miłości
powiedz teraz mi
powiedz teraz czy
czy utonąć chcesz w tej namiętności...

środa, 8 kwietnia 2009

myśleć trudno tak, trudno.
pojmować nie pojmuje jak zrozumieć można coś niedorzecznego
i święcie przekonanym być ze to święta prawda.
napić się trzeba za ludzi głupich
bo są szczęśliwi jak żaden z najmądrzejszych
napić się trzeba bo lekko po pijaku.
tak. świadomie wpadam w nałóg
lecz szczęście moje takie ze świadoma jestem mojego umierania
co zaczęło się rok temu i trwać będzie może jeszcze rok najdłużej.
umierać w świadomości jest lepiej
korzystać z ostatniej minuty życia
zaśmiać się ostatni raz.
dusza umiera jednak wbrew temu co piszą
w samotności jakoś wygasa jak w próżni płomyczek.
niewrażliwość dopada, egoizm i duma
duma z buntu wzięta, zżarta później żalem.
czas się leczyć Mariola, czas się leczyć...

środa, 11 marca 2009

ciszykrzyk

pod nocy głębokiej kotarą
cisza śpiewa cienkim głosem
cóż jest winą, co karą.
na rękach miłość niosę.
zwykłą, nudną i szarą.
oddaje ci me serce,
umysł, duszę i ciało.
ty rzucasz tym o ziemię
i mówisz ze za mało.
wyrzucasz do śmieci
to co w życiu ważne,
w głowie ci nie świeci
ze bez ciepła marznę.
nie pragniesz miłości
bo odwzajemniać trzeba,
ty pragniesz jednego
na ziemi dosiąść nieba.
lecz niebo jest jedno
i z miłością w parze.
cisza już nie śpiewa
tylko wrzaskiem karze.

czwartek, 5 marca 2009

kołysanka

Był sobie król, był sobie paź i była też królewna
żyli wśród róż, nie znali burz, rzecz najzupełniej pewna...

jak pies zżera cię niezdecydowanie
i jak kot idziesz własną drogą...
ja jak mysz przemykam niezauważona.
po cichu, małymi krokami
uciekam w dziurę żeby się schować
w ciemność moich myśli
czasem zaśpiewam dla otuchy szeptem
nikt nie słyszy, nikogo to nie boli
nikomu nie przeszkadzam przecież.
uśmiechem swoim wywabiasz mnie z cienia
w słońce bym za tobą poszła
by spalić się w promieniach, byle tyko z tobą.
chociaż chwilę...
tonąć w oceanie mogę
tyle napłakałam przez siedemnaście lat
morza, jeziora rzeki, bagno.
Nie, proszę, nie czytaj moich wierszy
nie chce być oceniana za swoje myśli.
może umrę w swoich przekonaniach
może w twoich, bo jednością jesteśmy nierozłączną...

Króla zjadł pies, pazia zjadł kot, królewnę myszka zjadła.

sobota, 28 lutego 2009

przez/dla Ciebie

Dla Ciebie co dzień ubierałam się ładnie
i pudru na twarz nakładałam za dużo
byłam piękna jak mówił mi każdy
lecz nie wierzyłam, skromnie ze wstydem
dla Ciebie nawet włosów nie ścięłam
bo słyszałam ze lubisz jak mam takie długie...
i głupia byłam planując cokolwiek
i prosząc co noc Boga o Ciebie na zawsze

Bóg nie pomaga
On tylko zabija
Uczucia,Myśli,Słowa, Słowa, Słowa ...

dla Ciebie w Niego znów uwierzyłam
bo prosić kogoś o Ciebie musiałam...

Przez Ciebie już nie ubieram się ładnie
i puder się skończył wraz z zimą na dworze
jestem brzydka, wykończona
butelka mym bogiem została...
gdy opróżnię ją do dna jej boskość się skończy.

o nic nie proszę bo nie ma już Boga
który pomóc zechciałby bezinteresownie
łudzić się już nie mogę

bo Bóg nie pomaga
On tylko zabija
Uczucia,Myśli,Słowa, Słowa, Słowa ...

czwartek, 26 lutego 2009

cóż więcej?!

Cóż więcej mogę ci dać niż spojrzenie
Niż samą mnie
Zamkniętą pod powieką

Nic nie mogę ci dać
Prócz spojrzenia
Bo nic innego świadomie nie weźmiesz

Niczego nie dotkniesz…

Choć nieświadom dotykasz codziennie.

Dotykasz mojej duszy
I oczu mych

A potem uciekasz wyrywając kawałek

Jak złodziej.

kokaina kokaina

co powiesz mi ty m razem?
jak zawsze, znów to samo...
co słychać brzmią usta twe nienasycone.
obojętne Ci jest czy jestem,
śmiać się wolisz, ze mnie do mnie obok
i znów list mi wyślesz ze jest dobrze
ja odpisze wiem kochanie
i kłamać będziesz bo cie zmuszam...
jakoś nie chce słyszeć prawdy
za bardzo jej się boje żeby słuchać i nie uciec.
znów wypijesz pół butelki
i zabawnego coś powiesz
pojadę do domu sama
znów słuchać lamentów mojej głowy
może uderzę nią w ścianę
przytomność odzyskam, otrzeźwieję szybko...
nie mogę iść spać bo kiedy się obudzę płaczę jeszcze głośniej.

wtorek, 27 stycznia 2009

Anna Lizabet

kotku nie mów mi ze jak każda bo każda nie jest twoja, i nie mów ze typowa bo znasz typ tylko jeden.. kochanie uwierz nie chce cie ranić ale bzdury pleciesz mówiąc ze wiesz jaka jestem. nie zdążyłeś dotknąć mnie nawet a twierdzisz że poznałeś mnie całą. czasami nie chce być sobą. nie twierdze ze udaje. zapinam dusze porostu na łańcuch i dalej wyjść nie może niż na dwa metry, i wkoło pobiega aż jej się znudzą próby zerwania. tak chyba mi łatwiej znieść spor serca z rozumem. znacznie łatwiej. nie miej pretensji o cokolwiek bo to tylko twoja wina.wiem, brzmi egoistycznie.ale chyba nie ma wyjścia i brzmieć tak musi. nie możesz mnie poznać... nie Ty.

wtorek, 20 stycznia 2009

depresyjnie

jak to możliwe ze serce przestało bić, dusza uleciała a ja wciąż żyję?
bez uczuć nie jestem człowiekiem, wiec czym jestem skoro funkcjonuje tylko trochę gorzej, nie czując nic. może jestem nieświadomym zwierzęciem z instynktem jedynie w głowie? może jestem marnym owadem zatruwającym innych... Może jestem gatunkiem nowym
niezbadanym i egzystuje w niepoznaniu i ukryciu?
Odkąd nie ma Boga, duszy brak doskwiera, ludzie jacyś pokraczni, odrażający.
Odkąd nie ma Boga wszystko jest przeze mnie. Nawet piękno, które mam już w rekach wyrzucam, na własne życzenie zamieniam na tandetę a później przeklinam popsute bo to był tylko bubel. Gdzie jest bóg?! pytam do cholery gdzie jest sprawca dobra bo sama znaleźć nie umiem nikogo takiego. Dobro jest w każdym z nas, ale jak ja mam szukać czegoś w sobie skoro odnaleźć siebie nie mogę? jestem za głupia. za głupia by zrozumieć nawet tok własnego myślenia... może to ta zima tak na mnie wpłynęła, a może ja już nie potrafię żyć. nie mam siły żeby sie nauczyć. nie mam resztek sił. położę się spać i pomyślę czy aby na pewno warto sie obudzić.

czwartek, 8 stycznia 2009

Gdzie jesteś, gdzie jesteś?
z ręką swoją szorstką
Gdzie oczy twoje jaśnieją?
na widok mój...

Gdzie jesteś?
z dotykiem droższym niż życie
gdzie uśmiech twój?
na mój widok...

Me serce, gdzie jesteś?
bo chyba nie ze mną.
nie ze mną, me serce oddałam.

Wyryte w kamieniu
zostało w twym domu.

Okaleczyłam się na całe życie...