Wróciliśmy
z miejsc pięknych
do tych mniej
lub bardziej
swoich.
Podróż nas zmęczyła
i brakuje.
I brakuje już ciszy.
Powietrze
Cięższe.
Trudniej oddychać jest
z osobna...
Między nami lśnią połacie
suchej trawy
a niebiosa
jak nigdzie indziej.
Jakby nowe.
Bliżej gwiazd...
Jesteśmy.
Potoki dwa szemrzące
splatają się w jedno
i w dół.
W dół radośnie
jako jedno życie
jedno tchnienie wiatru
jako zew natury
potrzeba powrotu
do miejsc pięknych
mniej lub bardziej
osobliwych.
Swoich.
Bliżej gwiazd...
Razem.
Bliżej gwiazd...
Bliżej siebie samych
odkrywając
by powrócić.
By móc sięgać
dalej.
By móc poczuć.
Poczuć wszechświat...