Wróciliśmy
z miejsc pięknych
do tych mniej
lub bardziej
swoich.
Podróż nas zmęczyła
i brakuje.
I brakuje już ciszy.
Powietrze
Cięższe.
Trudniej oddychać jest
z osobna...
Między nami lśnią połacie
suchej trawy
a niebiosa
jak nigdzie indziej.
Jakby nowe.
Bliżej gwiazd...
Jesteśmy.
Potoki dwa szemrzące
splatają się w jedno
i w dół.
W dół radośnie
jako jedno życie
jedno tchnienie wiatru
jako zew natury
potrzeba powrotu
do miejsc pięknych
mniej lub bardziej
osobliwych.
Swoich.
Bliżej gwiazd...
Razem.
Bliżej gwiazd...
Bliżej siebie samych
odkrywając
by powrócić.
By móc sięgać
dalej.
By móc poczuć.
Poczuć wszechświat...
środa, 25 sierpnia 2010
wtorek, 17 sierpnia 2010
Ogarnia mnie niemoc
Szarością
mgła zasłoniła
każdy uśmiech
Zamroziła serc
gorące tchnienia
rozpaczliwie broniące się
przed zimnem
oschłej obojętności
Chorobliwie zrozpaczona.
chorobliwie nieszczęśliwa.
Samotność duszy
zamyka drzwi
nie wpuszcza
najmniejszej cząsteczki
promiennej nadziei
Zamyka w cieniu
w mroku codziennym
jasnym mroku
zamyka
szamocące się jak motyl
szczęście
Nie ma rzeczywistości.
Nie ma rzeczywistości!
Jakaś siła niepoznana
walczy
Wygrywa
Rozdwaja umysł
by walczył sam z sobą
Autoagresja.
Autoagresja umysłu
przekreśla zamiary
zmienia dobre w złe
białe w czarne
Autodestrukcja.
Autodestrukcja duszy.
Ogarnia mnie niemoc
rządzenia zmysłami
Ogarnia mnie niemoc
noszenia ciężaru
każdego słowa
Ogarnia mnie niemoc...
Ogarnia mnie niemoc...
mgła zasłoniła
każdy uśmiech
Zamroziła serc
gorące tchnienia
rozpaczliwie broniące się
przed zimnem
oschłej obojętności
Chorobliwie zrozpaczona.
chorobliwie nieszczęśliwa.
Samotność duszy
zamyka drzwi
nie wpuszcza
najmniejszej cząsteczki
promiennej nadziei
Zamyka w cieniu
w mroku codziennym
jasnym mroku
zamyka
szamocące się jak motyl
szczęście
Nie ma rzeczywistości.
Nie ma rzeczywistości!
Jakaś siła niepoznana
walczy
Wygrywa
Rozdwaja umysł
by walczył sam z sobą
Autoagresja.
Autoagresja umysłu
przekreśla zamiary
zmienia dobre w złe
białe w czarne
Autodestrukcja.
Autodestrukcja duszy.
Ogarnia mnie niemoc
rządzenia zmysłami
Ogarnia mnie niemoc
noszenia ciężaru
każdego słowa
Ogarnia mnie niemoc...
Ogarnia mnie niemoc...
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
Jak ja jestem Twoja
Bądź, proszę, bądź...
Jestem zależna
i oddana,
stanowisz część równoważącą
mój wszechświat.
Bądź, proszę,
choć udawałam silną,
że potrafię żyć samodzielnie
kłamałam samej sobie,
bez Ciebie to jak żyć bez duszy...
Dławię się
własnym sumieniem.
I okaleczam winą,
fizyczność mojej rozpaczy
szpeci naszą miłość.
Cierpienie oddaję Tobie
w dowód wiecznej wierności.
Proszę, bądź...
Pod mymi dłońmi
grzej się jak pod kocem...
Ja jestem tylko Twoja
na zawsze...
Nawet jeśli odejdziesz,
o Tobie tylko myśleć będę
kładąc się do snu.
Nie potrafię, nie umiem
wyrazić mojego kochania.
Proszę zrozum.
Proszę Cię, bądź mój
jak ja jestem Twoja...
Jestem zależna
i oddana,
stanowisz część równoważącą
mój wszechświat.
Bądź, proszę,
choć udawałam silną,
że potrafię żyć samodzielnie
kłamałam samej sobie,
bez Ciebie to jak żyć bez duszy...
Dławię się
własnym sumieniem.
I okaleczam winą,
fizyczność mojej rozpaczy
szpeci naszą miłość.
Cierpienie oddaję Tobie
w dowód wiecznej wierności.
Proszę, bądź...
Pod mymi dłońmi
grzej się jak pod kocem...
Ja jestem tylko Twoja
na zawsze...
Nawet jeśli odejdziesz,
o Tobie tylko myśleć będę
kładąc się do snu.
Nie potrafię, nie umiem
wyrazić mojego kochania.
Proszę zrozum.
Proszę Cię, bądź mój
jak ja jestem Twoja...
Subskrybuj:
Posty (Atom)