Cierpkie wino zamieniam na słone łzy
mnie też boli
nie mniej
twoje epitety
uderzają mnie w twarz
podłą suką śmiesz mnie zwać
z miłości
doceniasz mnie chłostając
milczeniem
ze jest dobrze
kochasz mnie
ja Ciebie
ja Ciebie
ty mnie
okaleczamy się nawzajem
a tacy podobni
a tacy różni
w jedności
równowaga odwieczna została zachowana
ja poniżam się oddając Ci cześć
przecież z grzechu wyrosłam przed laty
z jabłoni kwiatu
grzech mój zjadasz z ręki
dławisz się i krztusisz
opluwasz
ja zasłużyłam
ja winna jestem
grzeszna
ja
nie mam pretensji
przez ból zawsze umiałam widzieć
ja
cierpieć potrafię lepiej
ciało mam z cierni i z brudnej krwi
w ślinie jad śmiertelny
ja
zatruwam bezmyślnie
nazwali mnie
kobietą
a żmiją zwać powinni.
wtorek, 9 marca 2010
wtorek, 2 marca 2010
Piękne poranki
Cudem najjaśniejszym zaświeciła ziemia.
Potęgą miłości ogrzała cud stworzenia,
ognistym blaskiem co z błękitu zsyła
ciepłych dni wiosennych ponadludzka siła.
Kochaniu dzień dobry wyśpiewują ptaki
i dłonie Twoje niczym biały kwiat w rozkwicie
gdy mówisz mi spojrzenia głębokim jeziorem
- tylko ja dla Ciebie, że kochasz nad życie.
Chłodnym wiatrem wiejesz mi owiewając ciało
i pachniesz konwaliowo, lasem przezielonym.
Tyś łąką co w jej trawie me serce zostało,
słonecznym porankiem po zmierzchu strwożonym.
Potęgą miłości ogrzała cud stworzenia,
ognistym blaskiem co z błękitu zsyła
ciepłych dni wiosennych ponadludzka siła.
Kochaniu dzień dobry wyśpiewują ptaki
i dłonie Twoje niczym biały kwiat w rozkwicie
gdy mówisz mi spojrzenia głębokim jeziorem
- tylko ja dla Ciebie, że kochasz nad życie.
Chłodnym wiatrem wiejesz mi owiewając ciało
i pachniesz konwaliowo, lasem przezielonym.
Tyś łąką co w jej trawie me serce zostało,
słonecznym porankiem po zmierzchu strwożonym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)