czwartek, 26 listopada 2009

Setny raz

Zostań dłużej,
może na noc...
Zapalimy cztery świece
dwie dla Ciebie
dwie dla mnie.
Rzucać będą światło jasne
na ściany obnażone.

Popatrz, cienie tańczą.
Krok za krokiem
w prawo tęsknota
w przód pożądanie.
W lewo krok
i w tył oddaniem.
Upadam na kolana
i kładę głowę na Twoich.

Za wartość nadrzędną uznaję Twą uciechę
siebie nie poważam.
Przecież szczęściem jest cierpieć ofiarnie
szczęściem jest płakać z miłości.
Niewymowna jest ma potrzeba smutku i tęsknoty.
Niewymowna jest tak ma potrzeba Ciebie...

Jeśli miałabym umierać
Jeśli miałabym cierpieć
Mój ból chce oddać Tobie
jako dowód istnienia
prawdziwej wierności.

1 komentarz:

brrr pisze...

seksem mi śmierdzi