sobota, 17 listopada 2012

Na szczycie wieży Babel nikt nie wiedział o co chodzi

zapomniałam gdzie zostawiłam szczęście
zapomniałam gdzie zostawiłam śmianie
zapomniałam kim byłam nieco wcześniej
zapomniałam czym w ogóle jest trwanie

nie ma we mnie już krzty miłego słowa
nie ma we mnie kłamstwa co je chcecie
nie potrafię w sobie już niczego schować
nie wiem ile jeszcze będę na tym świecie

źle znoszę obłudę brak wszelkiej godności
honor co martwy wystaje z kieszeni
siedmiominutowe filmy o miłości
i resztę robactwa nazistowskiej ziemi

nienawidzę gdy mi się nie pozwala
gdy mi się zamyka usta kiedy chcę powiedzieć
że szczęścia nie kupią tylko za dolara
przecież ja bez niego nie mam prawa wiedzieć

nie mam prawa istnieć bo nie mam portfela
nikogo nie kupię niczego nie sprzedam
kraść tez nie potrafię więc nie umiem wiele
i dlatego nie mam na bochenek chleba

i co z tego pytasz biedny nieświadomy
mogę mówić walcz ale mi nie wierzysz
niewiarą walczy sławny anioł potępiony
na upragnionym szczycie boskiej Babel wieży





Brak komentarzy: