sobota, 17 października 2009

Liliana

I.

Ile radości tyle smutku
co dzień przemierza moje dłonie
wyhaftowane ślady pocałunków
ściskają płuca, miażdżą mi skronie

Ile uśmiechów tyle łez słonych
obracam na koniuszku mojego języka
smakując krawędzi zimnych warg twoich
spragniona Ciebie swe usta zamykam

Ile tęsknoty tyle chwil skromnych
leżę przy twym boku oddycham spokojnie
dotykam ciszą dłoni nieprzytomnych
ach, jakże kochać chcę Ciebie ogromnie

Ile godzin czekania tyle zapomnienia
czekałam na miłość szukając uparcie
łapałam oddechy w siatkę upojenia,
wyrzucałam następnie jak kartki podarte

II.

ile jeszcze mam szukać?
pytałam archaniołów,
kart,świec kadzideł zastawa pełna stołów.

Nie odpowiedzieli,
ni karty ni kadzidła.
I łzy mi napłynęły
do mych oczu zielonych.
Tułaczka mi już zbrzydła,
nogi się ugięły pod ciężarem szukania
bo która młoda dziewka za miłością gania?

Więc nie szukałam wcale.
Chłód w me lico wstąpił,
uroda przybladła jak wosk prawie stopiony
aż wieść się rozniosła:

Książę ozłocony szuka sobie żony!

Niepewność się wzmogła
serce zastukało
i stukotem ciepłym szczerze powiedziało:
"idźże głupia w Księcia pałacowe wdzięki
Tobie przecie trzeba bieluśkiej sukienki!"

Warkoczem spleciona, gorsetem ściśnięta
poszłam więc do Księcia przeganiać dziewczęta.
Strach suszył me usta, dłonie mi drętwiały
a myśli o księciu lica malowały.

Zaszłam na zabawę w królewskich komnatach
dygając uprzejmie w damach i magnatach,
wypatrzyłam obiekt mego pożądania.

Odwróciłam głowę bo serce waliło
tak mocno że prawie z piersi wyskoczyło.
I oto tańcować zaczęłam wesoło
a tłumna komnata wirowała w koło.

Usiadłam zmożona tchu złapać choć trochę.
I nie zważywszy na nic o księciu nie pamiętam,
aż nagle ujrzałam jak mój ukochany
do tańca wybiera sobie dziewczęta.

Wstałam i kłaniając się spojrzałam głęboko,
bo on jak maliny, jak miód słodkie ma oko.
Uśmiechnął się miło w rękę pocałował
i zaraz ze mną w parze milcząco tańcował.

Myśli moje wszystkie wirowały szybko
szybciej niż komnaty sufit pięknie ozdobiony.

Książę ozłocony przecie szuka żony!

Szmaragdem mych ślepi taktownie błysnęłam
i dłoń mego Księcia do dłoni przytknęłam,
a serce śpiewało mi na wszystkie strony:

Książę ozłocony szuka sobie żony!

I choć do małżeństwa mi spieszno nie było
to dla mego Księcia serce moje biło.
Miły mój spozierał na mnie w tańcu ponoć czule
ale wieści niosą że woli Urszulę.

O ja biedna znów szukać miłości zmuszona,
a ja już myślałam żem jest Księcia żona.
Tańcują magnaty, tańcują i damy
a przy stole siedzi mój panicz kochany.

Spojrzałam nieśmiało w stronę mego pana
uśmiechnął się lekko ja wzrok odwróciłam
i okrzyk radości w gardle mym zdusiłam.

Tańcować poczęłam bo szkoda młodości
nim chwila minęła -Książę żegna gości.
I w rękę całując odprowadza panie,
i ja czekam na to czułe pożegnanie.

Wtem Książę podchodzi do mnie, ach mój Książę złoty!
ku mem zdziwieniu zaczyna zaloty.

"Przykro żegnać Ciebie piękna Liliano
wszak tyś urodziwą najbardziej jest damą
Tobie pragnę oddać wszystkie perły świata
zostań więc mą żoną na me wieczne lata"

Stanęłam jak wryta,
w głowie mi wiruje.
Książę się mnie pyta
czy ja doń coś czuję.

Pisnęłam cichutko, podskoczyłam żwawo
no i się zgodziłam słysząc gromkie brawo.

Miłość mnie znalazła
gdzie jej nie szukałam.

Książę ozłocony nie szuka już żony!
Książę ozłocony ze mną zaręczony!






III.

Ile muzyki tyle chwil ciszy
w każdym dniu szukam i tyle znajduję
po równo rozdzielam kawałki mych myśli
bo równowagą jesteśmy oboje.

Ile Ciebie tyle mnie
w dotyku aksamitnej twojej skóry.
Zabiorę nas do krańców raju
W białe wiekuiste chmury.

1 komentarz:

brrr pisze...

trochę archaiczne, zalatujące Krasickim