Gdy ze strachem w Twe oczy spoglądam,
nie straszne mi żadne burze,
i wichury cichną.
Nie ma wiatru.
Spokojna nostalgia
grzeje mnie w piersi.
Jestem cała Twoja,
po koniuszki palców...
Budzę się przed świtem
z męczących koszmarów,
myślę o Tobie.
Nie mogę już zasnąć.
Noc wydaje się być martwa
bez czułych objęć,
kiedy jestem cała Twoja,
po koniuszki palców...
Przepełnia mnie nadmiar
dziwnych uczuć i obawa,
że to o czym śnię
ma wymiar rzeczywisty,
że moje oddanie
nierówne jest twojemu.
Ja jestem cała Twoja.
I widzę twarz Twą
gdy zamykam oczy.
Dobrze Cię znów widzieć.
Spokojniej zasypiać
i łatwiej jest tęsknić,
o czwartej nad ranem
gdy jestem cała Twoja,
po koniuszki palców...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz