niedziela, 25 lipca 2010

O czwartej nad ranem

Gdy ze strachem w Twe oczy spoglądam,
nie straszne mi żadne burze,
i wichury cichną.
Nie ma wiatru.
Spokojna nostalgia
grzeje mnie w piersi.

Jestem cała Twoja,
po koniuszki palców...

Budzę się przed świtem
z męczących koszmarów,
myślę o Tobie.
Nie mogę już zasnąć.
Noc wydaje się być martwa
bez czułych objęć,

kiedy jestem cała Twoja,
po koniuszki palców...

Przepełnia mnie nadmiar
dziwnych uczuć i obawa,
że to o czym śnię
ma wymiar rzeczywisty,
że moje oddanie
nierówne jest twojemu.

Ja jestem cała Twoja.

I widzę twarz Twą
gdy zamykam oczy.
Dobrze Cię znów widzieć.
Spokojniej zasypiać
i łatwiej jest tęsknić,
o czwartej nad ranem

gdy jestem cała Twoja,
po koniuszki palców...

Brak komentarzy: